W pracy już nie pogadasz: wyłączona prywatna poczta

Anna Gmiterek-Zabłocka, TOK FM
2010-03-11 , aktualizacja: 11.03.2010 14:31
A A A Drukuj
Nie mogą zapytać żony jak się czuje ani poplotkować ze znajomymi. Urzędnicy lubelskiego ratusza nie mają dostępu do komunikatorów, w tym bardzo popularnego Gadu Gadu
Diagnoza Społeczna 2011: przede wszystkim internet
Klawiatura fot. sxc.hu
Diagnoza Społeczna 2011: przede wszystkim internet
- To celowa polityka urzędu - mówi dyrektor Wydziału Informatyki, Grzegorz Hunicz. Urzędnicy zadowoleni nie są, ale petentom to odpowiada.

Na ponad 800 komputerów w Urzędzie Miasta w Lublinie dostęp do komunikatorów ma tylko 50 z nich, m.in. w Biurze Prasowym czy Biurze Promocji Miasta. Dlaczego inni tego dostępu nie mają? - Przeciętny urzędnik nie korzysta z komunikatora chociażby dlatego, żeby nie było pokusy przesłania pliku, który np. zawiera jakieś dane chronione, osobowe - mówi Hunicz. To wersja oficjalna. Nieoficjalnie wiadomo, że chodzi też o to, by urzędnicy nie tracili czasu na rozmowy ze znajomymi.

Pracownicy lubelskiego Urzędu Miasta nie korzystają nie tylko z komunikatorów, ale też z prywatnej poczty (np. na onet.pl czy gazeta.pl). Bo również te strony są w czasie pracy niedostępne . - Mają pocztę służbową i z niej mogą korzystać - informuje Hunicz.

Zablokowane są też m.in. serwisy randkowe, by nie flirtować (a były takie próby) oraz serwisy społecznościowe. Niedostępne są również portale aukcyjne, w tym Allegro, by w pracy nie prowadzić licytacji. W tym przypadku niektórzy znajdują jednak sposoby, by blokady obejść.

Urzędnicy nie mają też wstępu na You Tube czy na stronę wrzuta.pl, by nie mogli ściągać filmów czy plików mp3. Bywa, że podwładni proszą szefów o włączenie im komunikatora czy popularnego serwisu You Tube. Dostają zgodę, ale tylko wtedy, gdy udowodnią, że oglądanie filmików to część ich pracy.



Serwer wyłapuje

Wydział Informatyki ma wgląd do wszystkich stron, na które wchodzą czy próbują wejść urzędnicy. - Dziennie mamy około 20-30 prób wchodzenia na strony, które są zablokowane czy ściągania dużych plików - zdradza dyr. Grzegorz Hunicz. Jeśli sytuacja powtarza się nagminnie, prowadzone są "dyscyplinujące rozmowy" z urzędnikami. - Były takie przypadki. Z reguły taka rozmowa wystarcza - dodaje Hunicz. Zastrzega, że nie chodzi o jakiś policyjny system nadzoru. Raczej o to, by urzędnik miał świadomość, jakie są zagrożenia i czego robić nie wolno.

Urzędnicy z blokowania serwisów społecznościowych czy Gadu Gadu nie są zadowoleni, ale petentom to odpowiada. - Bo bywa różnie - mówi nam pan Michał, który sam tego doświadczył. - Obsługujący mnie pewien młody urzędnik co chwilę zerkał na monitor. Coś go zajmowało, uśmiechał się. Kątem oka widziałem, że miał otwartych kilka okienek Gadu Gadu i z kimś rozmawiał - mówi słuchacz TOK FM. Dodaje, że było to irytujące. - Kiedyś blokowano w telefonach wyjścia na miasto, by urzędnicy nie tracili czasu na rozmowy. Dziś zmienił się charakter mediów i blokuje się również komunikatory - mówi psycholog dr Ireneusz Siudem

Najnowsze wiadomości

Podziel się

  • 1 komentarz
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos

Polub nas na Facebooku