Prezydent chwali się miejscami pracy, a bezrobocie...

Marcin Bielesz
2010-03-02 , aktualizacja: 02.03.2010 17:46
A A A Drukuj
"Tu powstają nowe miejsca pracy" - dumnie głoszą dwa billboardy stojące na pasie zieleni biegnącym wzdłuż al. Witosa w okolicach Felina i specjalnej strefy ekonomicznej. Ile tych miejsc pracy tam do tej pory powstało? Równo 176.
2 marca. Billboard przy wjeździe do specjalnej strefy ekonomicznej na Felinie
Fot. Iwona Burdzanowska / AGENCJA GAZ
2 marca. Billboard przy wjeździe do specjalnej strefy ekonomicznej na Felinie
To bilans strefy, która istnieje już dwa i pół roku. Choć w zeszłym tygodniu w liście do "Gazety" prezydent Adam Wasilewski napisał, że "na rzetelną ocenę lubelskiej podstrefy jest jeszcze zbyt wcześnie" to ustawionymi właśnie billboardami wystawia jej pozytywną cenzurkę.

- To bardzo ważne, aby do mieszkańców Lublina docierały wiadomości ze strefa ekonomiczna się rozwija i są w niej tworzone nowe miejsca pracy. Strefa to szansa na rozwój naszego miasta - mówi Bartosz Sobotka, kierownik ratuszowego biura obsługi inwestorów, które zapłaciło za dwa duże plakaty tysiąc złotych.

Marketingowo to pomysł dobry, bo wielkie billboardy widzą codziennie setki, jeśli nie tysiące kierowców jadących w kierunku Zamościa lub w stronę centrum Lublina.

Billboard głosi chwałę, a bezrobocie rośnie

Twarde dane jednak nie kłamią - w chwili utworzenia strefy we wrześniu 2007 r. stopa bezrobocia w Lublinie wynosiła 8,9 proc. Teraz, na początku 2010 roku bez pracy jest 10 proc. mieszkańców miasta. Okazuje się, że strefa wcale nie jest lekarstwem na skurczony rynek pracy. Bo po prostu rośnie w ślamazarnym tempie.

Kierowcy, którzy po zmroku pędzą al. Witosa i podzielą uwagę pomiędzy obserwowanie trasy i rzut oka na strefę, zauważą, że jedyne oznaki życia są jedynie w fabryce firmy Aliplast, która działa od września ubiegłego roku. Dalej stoi ciemna potężna bryła fabryki puszek firmy Ball Packaging Europe, która wciąż czeka na uruchomienie. To te dwie firmy dają w tym momencie pracę ludziom. - Obecnie zatrudnienie w zakładach działających w specjalnej strefie ekonomicznej na Felinie ma 176 osób - informuje Sobotka.

Jeśli wierzyć ratuszowi, to ten i następny rok przyniosą przyspieszenie, do strefy napłyną nowi pracownicy. Kolejna firma kończy budowę swojej fabryki, następne cztery przygotowują formalności niezbędne do inwestycji. Większość to zakłady produkcyjne, a Lublin boryka się z problemem braku zatrudnienia dla młodych ludzi kończących co rok wyższe uczelnie. Ratusz twierdzi jednak, że inwestorzy nie szukają pracowników słabo wykwalifikowanych.

- Wśród 90 osób, które zatrudnił Ball Packaging połowa to pracownicy z wyższym wykształceniem. Co więcej, zarabiają grubo ponad średnią płacę w Lublinie, średnio 3,9 tys. złotych - podkreśla Sobotka.

Teraz ma nastąpić boom...

W wizji ratusza przyszłość rysuje się w bardzo jasnych barwach. - Szacujemy, że do końca 2013 roku firmy działające w strefie będą dawać pracę ponad dwóm tysiącom ludzi - zapewnia Sobotka. W poniedziałek administrująca strefą Agencja Rozwoju Przemysłu ogłosiła przetarg na inwestora, który wejdzie na kolejną działkę w strefie. Ma to być duży inwestor.

...choć wielcy nas omijają

Takim miał być szwedzki koncern Husqvarna. Szwedzi woleli jednak zainwestować w strefie w Mielcu. Okazało się, że dla takiego potentata na Felinie praktycznie nie ma miejsca. Fatalnie przygotowany plan zagospodarowania przestrzennego sprawił, że działki są niewielkie, czasami trójkątne, w dodatku zapisano, że inwestorzy mogą budować 10 metrów od granic działki.

W dodatku na razie działki w strefie są dość drogie, bo są przekazywane przez uczelnie: UMCS i Uniwersytet Przyrodniczy. Kosztują 100 zł za metr.

Wczoraj rząd zgodził się powiększyć strefę na Felinie o 37 hektarów. To ziemia w całości należąca do miasta, więc inwestorzy zapłacą mniej za jej kupno, około kilkadziesiąt złotych za mkw. Po powiększeniu strefa zajmuje powierzchnię 118 ha.

Jak nie w strefie, to gdzie?

Jeśli w strefie na razie nie ma wielu miejsc pracy, to dobrze wykształceni młodzi ludzie mogą poszukać posady gdzie indziej. Prawnicy marzą o pracy w działającym od początku stycznia sądzie elektronicznym. Z początku zatrudniał jednego sędziego i 11 referendarzy, ale po miesiącu działalności okazało się, że e-sąd ma mnóstwo spraw do rozpatrzenia i potrzeba przynajmniej ośmiu nowych referendarzy. Do tego około 20 kolejnych osób pracuje tam na stanowiskach urzędniczych.

Rynek pracy bardzo rozszerzyło otwarcie osiem miesięcy temu nowej części galerii handlowej Olimp. Pracę znalazło tam około tysiąc osób.

Najnowsze wiadomości

Podziel się

  • 13 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    7 głosów

Polub nas na Facebooku