Po decyzji sanepidu. Kiedy można zamknąć szpital?
2010-02-17
, aktualizacja: 17.02.2010 21:57
Skutki decyzji w sprawie remontowanego oddziału szpitala neuropsychiatrycznego okazały się poważne - zamknięto przyjęcia w całym szpitalu. I to w sytuacji, kiedy inne placówki tego typu są przepełnione
ZOBACZ TAKŻE
- Lublin. Ponad 120 zgłoszeń o zasypanych ulicach (14-02-10, 17:48)
- Sanepid pozwie szpital przy Abramowickiej. Za remont (11-02-10, 19:19)
- Szpital neuropsychiatryczny pod lupą sanepidu. Nieczynny oddział psychiatryczny (05-02-10, 19:11)
Przypomnijmy: 4 lutego powiatowy inspektor sanitarny Paweł Policzkiewicz kazał przenieść pacjentów z ogólnego oddziału psychiatrycznego nr IV, bo trwający tam remont przeszkadzał chorym. W ślad za tym poszła druga decyzja sanepidu o przerwaniu prac remontowych prowadzonych w pobliżu pacjentów. Dyrektor Policzkiewicz mówił wówczas: - Oskarżymy dyrekcję szpitala o narażenie pacjentów na utratę zdrowia.
Edward Lewczuk, dyrektor szpitala neuropsychiatrycznego przy ul. Abramowickiej zapewnił, że remontowane części oddziałów były wystarczająco oddzielone od sal pacjentów - ścianką z blachy oraz dodatkową zasłoną z folii. Dodawał, że prace są na końcowym etapie, a muszą być wykonane do końca marca, żeby szpital nie musiał zwracać unijnej dotacji.
Obie decyzje sanepidu zostały opatrzone klauzulą natychmiastowej wykonalności. I mimo że szpital odwołał się do wojewódzkiego inspektora sanitarnego, musiał się do nich dostosować. Efekt? Pacjentów z jednego piętra przeniesiono na inne oddziały, żeby można było kontynuować inwestycję. Na kolejnym piętrze remont na razie został przerwany. Po konsultacji z ordynatorami dyrektor podjął decyzję o zawieszeniu przyjęć - poza nagłymi przypadkami - do całego szpitala, bo brakuje wolnych łóżek. I to w sytuacji, kiedy inne szpitale psychiatryczne w regionie pękają w szwach.
- W przeciągu ostatnich kilku lat jest to dopiero drugi przypadek decyzji sanepidu podlegającej natychmiastowemu wykonaniu, z jakim się spotykam. Bardzo rzadko też inspektorzy decydują się zamykać oddziały szpitali. W Lublinie musiało wystąpić szczególne zagrożenie dla zdrowia pacjentów - mówi "Gazecie" Renata Szczęch, dyrektorka departamentu prawnego Głównego Inspektoratu Sanitarnego w Warszawie.
Dyrektor Policzkiewicz przyznał, że w ubiegłym roku wystawił kilkadziesiąt decyzji, które kontrolowany podmiot musiał wykonać natychmiast. - M.in. jeśli chodziło o żywienie. Jeśli nasze decyzje nie miałyby mocy prawnej, to skontrolowana osoba mogłaby się do nich nie zastosować. A od dyrektorów szpitali wymagam więcej niż od właścicieli sklepów, czy restauracji. Jestem pewien, że w przypadku placówki przy Abramowickiej reakcja była proporcjonalna do istniejącego zagrożenia - tłumaczy Paweł Policzkiewicz.
Sprawa nadal wywołuje kontrowersje. Zbigniew Orzeł, dyrektor departamentu zdrowia i polityki społecznej urzędu marszałkowskiego zapewnia, że tak rygorystyczne stosowanie się do litery prawa przez inspektorów było dla niego zaskoczeniem.
Tomasz Czyżewski, dyrektor Samodzielnego Publicznego Wojewódzkiego Szpitala Psychiatrycznego w Radecznicy: - Nie wyobrażam sobie, żebym musiał zamykać szpital. Całą tę sytuację uważam za nieporozumienie, bo przecież dyrektor szpitala prowadzi remont właśnie po to, aby poprawić warunki hospitalizacji pacjentów.
Czyżewski dodaje, że obecnie ma pełne oddziały, a nie może sobie pozwolić na nadwykonania, bo NFZ nie zwróci mu za nie pieniędzy.
W podobnym tonie wypowiada się Adam Borowicz, dyrektor Samodzielnego Publicznego Szpitala Klinicznego nr 1 w Lublinie. - W Klinice Psychiatrii obecnie mamy 114 pacjentów na 96 łóżek - mówi.
- Pacjentom psychiatrycznym nie można po prostu powiedzieć, żeby zgłosili się za miesiąc. Chory w ostrym stanie psychotycznym wymaga natychmiastowej pomocy. Razem z nim cierpią wszyscy domownicy. A na leczenie do poradni na pewno sam się nie zgłosi, bo cechą tej choroby jest to, że pacjent uważa, że nic mu nie dolega - tłumaczy Wanda Bajkowska, dyrektorka Wojewódzkiego Szpitala dla Nerwowo i Psychicznie Chorych w Suchowoli. I dodaje: - U nas zawsze łóżek brakuje.
Ostatecznie wojewódzki inspektor sanitarny dr Janusz Słodziński uchylił decyzję szefa powiatowej stacji sanitarno-epidemiologicznej. Sytuacja w szpitalu na Abramowickiej powoli wraca do normy. Pacjenci nie są przyjmowani tylko na IV oddział ogólno psychiatryczny (jeden z pięciu), który ma 76 łóżek.
Edward Lewczuk, dyrektor szpitala neuropsychiatrycznego przy ul. Abramowickiej zapewnił, że remontowane części oddziałów były wystarczająco oddzielone od sal pacjentów - ścianką z blachy oraz dodatkową zasłoną z folii. Dodawał, że prace są na końcowym etapie, a muszą być wykonane do końca marca, żeby szpital nie musiał zwracać unijnej dotacji.
Obie decyzje sanepidu zostały opatrzone klauzulą natychmiastowej wykonalności. I mimo że szpital odwołał się do wojewódzkiego inspektora sanitarnego, musiał się do nich dostosować. Efekt? Pacjentów z jednego piętra przeniesiono na inne oddziały, żeby można było kontynuować inwestycję. Na kolejnym piętrze remont na razie został przerwany. Po konsultacji z ordynatorami dyrektor podjął decyzję o zawieszeniu przyjęć - poza nagłymi przypadkami - do całego szpitala, bo brakuje wolnych łóżek. I to w sytuacji, kiedy inne szpitale psychiatryczne w regionie pękają w szwach.
- W przeciągu ostatnich kilku lat jest to dopiero drugi przypadek decyzji sanepidu podlegającej natychmiastowemu wykonaniu, z jakim się spotykam. Bardzo rzadko też inspektorzy decydują się zamykać oddziały szpitali. W Lublinie musiało wystąpić szczególne zagrożenie dla zdrowia pacjentów - mówi "Gazecie" Renata Szczęch, dyrektorka departamentu prawnego Głównego Inspektoratu Sanitarnego w Warszawie.
Dyrektor Policzkiewicz przyznał, że w ubiegłym roku wystawił kilkadziesiąt decyzji, które kontrolowany podmiot musiał wykonać natychmiast. - M.in. jeśli chodziło o żywienie. Jeśli nasze decyzje nie miałyby mocy prawnej, to skontrolowana osoba mogłaby się do nich nie zastosować. A od dyrektorów szpitali wymagam więcej niż od właścicieli sklepów, czy restauracji. Jestem pewien, że w przypadku placówki przy Abramowickiej reakcja była proporcjonalna do istniejącego zagrożenia - tłumaczy Paweł Policzkiewicz.
Sprawa nadal wywołuje kontrowersje. Zbigniew Orzeł, dyrektor departamentu zdrowia i polityki społecznej urzędu marszałkowskiego zapewnia, że tak rygorystyczne stosowanie się do litery prawa przez inspektorów było dla niego zaskoczeniem.
Tomasz Czyżewski, dyrektor Samodzielnego Publicznego Wojewódzkiego Szpitala Psychiatrycznego w Radecznicy: - Nie wyobrażam sobie, żebym musiał zamykać szpital. Całą tę sytuację uważam za nieporozumienie, bo przecież dyrektor szpitala prowadzi remont właśnie po to, aby poprawić warunki hospitalizacji pacjentów.
Czyżewski dodaje, że obecnie ma pełne oddziały, a nie może sobie pozwolić na nadwykonania, bo NFZ nie zwróci mu za nie pieniędzy.
W podobnym tonie wypowiada się Adam Borowicz, dyrektor Samodzielnego Publicznego Szpitala Klinicznego nr 1 w Lublinie. - W Klinice Psychiatrii obecnie mamy 114 pacjentów na 96 łóżek - mówi.
- Pacjentom psychiatrycznym nie można po prostu powiedzieć, żeby zgłosili się za miesiąc. Chory w ostrym stanie psychotycznym wymaga natychmiastowej pomocy. Razem z nim cierpią wszyscy domownicy. A na leczenie do poradni na pewno sam się nie zgłosi, bo cechą tej choroby jest to, że pacjent uważa, że nic mu nie dolega - tłumaczy Wanda Bajkowska, dyrektorka Wojewódzkiego Szpitala dla Nerwowo i Psychicznie Chorych w Suchowoli. I dodaje: - U nas zawsze łóżek brakuje.
Ostatecznie wojewódzki inspektor sanitarny dr Janusz Słodziński uchylił decyzję szefa powiatowej stacji sanitarno-epidemiologicznej. Sytuacja w szpitalu na Abramowickiej powoli wraca do normy. Pacjenci nie są przyjmowani tylko na IV oddział ogólno psychiatryczny (jeden z pięciu), który ma 76 łóżek.
Najnowsze wiadomości
-
Radni PO: "Jesteśmy nieznani, bo nas nie zapraszają"
-
Poranek na ulicach Lublina. Jeździ się coraz gorzej
-
Pogoda na środę. Będzie bardzo ciepło i słonecznie
-
Pułkownik, kryminaliści, matka i porwanie JAK TO BYŁO
-
Z Europarlamentu: Jakoś to będzie, ale czy o to chodzi?
-
Ratusz nie dogaduje się z Echo Investment. Jest zwłoka
-
Pacjenci DSK malują: "Tu jest biedronka a tu krasnal"
-
S17. Minister przemówił. Będą pieniądze za obwodnicę
- Dodaj komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień
- Obwodnica Lublina. Dlaczego wywłaszczeni ...
- Gdzie urządzić przyjęcie komunijne w ...
- Wisła magnesem na turystów? Ogromne ...
- Mega rachunki z Orange za telefony widmo. ...
- Sukces policji? Poczekali, aż wyjdą, po ...
- Miody z Lublina podbijają świat! 80-lecie ...
- Lublin z lotu ptaka. Niesamowite zdjęcia ...




