Troja w Hrubieszowie. Nagroda za archeologiczny szał
2010-02-09
, aktualizacja: 09.02.2010 21:43
Do Hrubieszowa przyjadą eksponaty, o wystawieniu których marzą największe muzea Europy i świata. Tymczasem przez dwa miesiące będzie można je zobaczyć w małym miasteczku gdzie dla wielu mieszkańców Europy kontynent już się kończy.
ZOBACZ TAKŻE
- Skarby Troi. Wielka wystawa w małym powiecie (01-03-10, 21:36)
- Maska Agamemnona w Hrubieszowie. Już na wiosnę (26-07-09, 21:00)
Jak rozczarowani muszą być dyrektorzy muzeów w Wenecji, czy w Sztokholmie... To nie do miasta św. Marka, ani nie do stolicy Szwecji wkrótce przyjadą z berlińskiego Muzeum Prahistorii i Archeologii Wczesnohistorycznej eksponaty tworzące skarb odkryty prawie 140 lat temu przez Heinricha Schliemanna w opisywanej przez Homera Troi.
Tak wielkie wydarzenie w Hrubieszowie! A wszystko trochę dzięki przypadkowi, żartowi, może nawet pewnej bezczelności prof. Andrzeja Kokowskiego, szefa instytutu archeologii UMCS, który przez lata w okolicy Hrubieszowa odkrywał ślady Gotów, jacy w początkach naszej ery osiedlili się w Kotlinie Hrubieszowskiej. Badania Kokowskiego interesowały archeologów z całej Europy. Nic więc dziwnego, że przyjmowali zaproszenia do wizyty w Masłomęczu pod Hrubieszowem, gdzie na polu leżącym tuż przy asfaltowej drodze istniała przed wiekami wielka gocka osada.
Jednym z gości prof. Kokowskiego był również prof. Wilfried Menghin, ówczesny dyrektor berlińskiego muzeum. Panowie odwiedzili Masłomęcz, a po noclegu w jednym z gospodarstw agroturystycznych pojechali do muzeum im. ks. Stanisława Staszica w Hrubieszowie. Menghin był bardzo zaskoczony, że tak mała placówka muzealna zgromadziła tak zacne zbiory.
- W gruncie rzeczy mam do pana pretensje, że nie zadbał pan o większy rozgłos dla tego muzeum - powiedział Kokowskiemu, gdy już z Hrubieszowa wracali.
- Ma pan rację. A gdyby tak sprowadzić do Hrubieszowa skarby Schliemanna? - wypalił śmiejąc się Kokowski. Jak dziś przyznaje, sam swoich słów nie wziął na poważnie.
Kilka miesięcy później Menghin przyznał, jak odebrał słowa Kokowskiego.
- Wie pan co, to była bezczelna propozycja - stwierdził, ale to co powiedział później wprawiło Kokowskiego w osłupienie.
- Ten pomysł jest tak sensacyjny, że byłby niesamowicie korzystny dla naszego wizerunku. Zgadzamy się, skarby odkryte w Troi przyjadą do Hrubieszowa - usłyszał od Menghina Kokowski.
Słowo stanie się ciałem 1 marca, gdy wystawa "Troja - sen Henryka Schliemanna" zostanie otwarta w hrubieszowskim muzeum. Kiedy dokładnie przyjadą eksponaty z Niemiec, nie wiadomo. Ze względów bezpieczeństwa to ścisła tajemnica.
To nie będzie ich pierwszy pobyt w Polsce, bo na przełomie 2006 i 2007 r. wystawę pokazywano w największych muzeach w kraju: w Warszawie, Krakowie, Poznaniu, Gdańsku, Łodzi, Wrocławiu i Szczecinie. Ale berlińskie muzeum zgodziło się, by ekspozycja w Hrubieszowie była szczególna, bogatsza nawet od tej pokazywanej w Polsce trzy lata temu.
- By uszanować archeologiczne szaleństwo społeczności kotliny hrubieszowskiej. Będą materiały unikatowe, których do tej pory nie pokazywano i które już nigdzie pokazane nie będą oprócz tego jednego razu - mówi prof. Kokowski.
Ktoś może się zastanowić, czy wybierając się do Hrubieszowa będzie można w istocie zobaczyć złote ozdoby, czy ceramiczne naczynia, które ukazały się oczom Schliemanna podczas wykopalisk na terenie Troi. Otóż nie. U schyłku II wojny światowej eksponaty ukryto w berlińskim metrze. Po zakończeniu wojny okazało się, że przepadły jak kamień w wodę. Dopiero po wielu latach okazało się, że leżą w magazynie moskiewskiego Muzeum Puszkina. Przez ten cały czas ZSRR zaprzeczał, jakoby posiadał skarby Schliemanna. Dziś Rosjanie konsekwentnie odmawiają zwrotu eksponatów. Co dziwne, nigdy też ich nie wystawili na publiczny widok.
Berlińskie muzeum posiada wierne kopie skarbów Schliemanna, wykonane z identycznych materiałów co oryginały, tuż po tym, jak odkrywca przywiózł swoje znalezisko do Berlina.
Wielkie otwarcie wystawy w Hrubieszowie nastąpi już 1 marca. Skarby Troi odkryte przez Henryka Schliemanna będzie można oglądać w Muzeum im. ks. Stanisława Staszica do 31 maja. Może to nie być łatwe, bo na liście osób, które zarezerwowały bilet wstępu (10 zł normalny, 5 zł ulgowy) są już ponad dwa tysiące nazwisk.
Tak wielkie wydarzenie w Hrubieszowie! A wszystko trochę dzięki przypadkowi, żartowi, może nawet pewnej bezczelności prof. Andrzeja Kokowskiego, szefa instytutu archeologii UMCS, który przez lata w okolicy Hrubieszowa odkrywał ślady Gotów, jacy w początkach naszej ery osiedlili się w Kotlinie Hrubieszowskiej. Badania Kokowskiego interesowały archeologów z całej Europy. Nic więc dziwnego, że przyjmowali zaproszenia do wizyty w Masłomęczu pod Hrubieszowem, gdzie na polu leżącym tuż przy asfaltowej drodze istniała przed wiekami wielka gocka osada.
Jednym z gości prof. Kokowskiego był również prof. Wilfried Menghin, ówczesny dyrektor berlińskiego muzeum. Panowie odwiedzili Masłomęcz, a po noclegu w jednym z gospodarstw agroturystycznych pojechali do muzeum im. ks. Stanisława Staszica w Hrubieszowie. Menghin był bardzo zaskoczony, że tak mała placówka muzealna zgromadziła tak zacne zbiory.
- W gruncie rzeczy mam do pana pretensje, że nie zadbał pan o większy rozgłos dla tego muzeum - powiedział Kokowskiemu, gdy już z Hrubieszowa wracali.
- Ma pan rację. A gdyby tak sprowadzić do Hrubieszowa skarby Schliemanna? - wypalił śmiejąc się Kokowski. Jak dziś przyznaje, sam swoich słów nie wziął na poważnie.
Kilka miesięcy później Menghin przyznał, jak odebrał słowa Kokowskiego.
- Wie pan co, to była bezczelna propozycja - stwierdził, ale to co powiedział później wprawiło Kokowskiego w osłupienie.
- Ten pomysł jest tak sensacyjny, że byłby niesamowicie korzystny dla naszego wizerunku. Zgadzamy się, skarby odkryte w Troi przyjadą do Hrubieszowa - usłyszał od Menghina Kokowski.
Słowo stanie się ciałem 1 marca, gdy wystawa "Troja - sen Henryka Schliemanna" zostanie otwarta w hrubieszowskim muzeum. Kiedy dokładnie przyjadą eksponaty z Niemiec, nie wiadomo. Ze względów bezpieczeństwa to ścisła tajemnica.
To nie będzie ich pierwszy pobyt w Polsce, bo na przełomie 2006 i 2007 r. wystawę pokazywano w największych muzeach w kraju: w Warszawie, Krakowie, Poznaniu, Gdańsku, Łodzi, Wrocławiu i Szczecinie. Ale berlińskie muzeum zgodziło się, by ekspozycja w Hrubieszowie była szczególna, bogatsza nawet od tej pokazywanej w Polsce trzy lata temu.
- By uszanować archeologiczne szaleństwo społeczności kotliny hrubieszowskiej. Będą materiały unikatowe, których do tej pory nie pokazywano i które już nigdzie pokazane nie będą oprócz tego jednego razu - mówi prof. Kokowski.
Ktoś może się zastanowić, czy wybierając się do Hrubieszowa będzie można w istocie zobaczyć złote ozdoby, czy ceramiczne naczynia, które ukazały się oczom Schliemanna podczas wykopalisk na terenie Troi. Otóż nie. U schyłku II wojny światowej eksponaty ukryto w berlińskim metrze. Po zakończeniu wojny okazało się, że przepadły jak kamień w wodę. Dopiero po wielu latach okazało się, że leżą w magazynie moskiewskiego Muzeum Puszkina. Przez ten cały czas ZSRR zaprzeczał, jakoby posiadał skarby Schliemanna. Dziś Rosjanie konsekwentnie odmawiają zwrotu eksponatów. Co dziwne, nigdy też ich nie wystawili na publiczny widok.
Berlińskie muzeum posiada wierne kopie skarbów Schliemanna, wykonane z identycznych materiałów co oryginały, tuż po tym, jak odkrywca przywiózł swoje znalezisko do Berlina.
Wielkie otwarcie wystawy w Hrubieszowie nastąpi już 1 marca. Skarby Troi odkryte przez Henryka Schliemanna będzie można oglądać w Muzeum im. ks. Stanisława Staszica do 31 maja. Może to nie być łatwe, bo na liście osób, które zarezerwowały bilet wstępu (10 zł normalny, 5 zł ulgowy) są już ponad dwa tysiące nazwisk.
Najnowsze wiadomości
-
Rodzice: dlaczego w szkole przerabiają oceny dzieciom?
-
Strefa od jesieni. Jeśli w czwartek zgodzą się radni
-
Policja i skarbówka ścigały przemytnika. Padły strzały
-
Dziś rocznica najbardziej pokojowego protestu świata
-
Poranne korki. Te ulice w Lublinie rano lepiej omijać
-
W Lublinie i Świdniku dwie kobiety zatruły się czadem
-
Pogoda na dziś: pochmurnie i mały mróz. Spadnie śnieg
-
Zmora kierowców do likwidacji. Bo radny dostał mandat
- Dodaj komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
5 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień
- Lublin, rok 1959. Miasto w obiektywie ...
- Ważni ludzie się bawią. Gala Ambasadorów ...
- Co Lublin zbudował i zbuduje za kasę z UE ...
- Dwa oblicza mistrzów parkowania. Dobre i ...
- Teatr Stary to naprawdę piękne miejsce. ...
- "Ja cię ch... załatwię". Dyscyplinarka ...
- Gdzie jeździć, by zdać. Ranking szkół ...




więcej zdjęć