Recepta na sukces. Rozmowa z prezydentem Gdyni

Rozmawiał Marcin Bielesz
2010-02-09 , aktualizacja: 09.02.2010 17:13
A A A Drukuj
Wojciech Szczurek rządzi portowym miastem nieprzerwanie od 11 lat. Prawie 97 proc. mieszkańców uważa Gdynię za dobre miejsce do życia, niemal 74 proc. popiera prezydenta, którego pytamy jak dobrze zarządzać miastem.
Wojciech Szczurek
Fot. Kamil Gozdan / AG
Wojciech Szczurek
Marcin Bielesz: Rządzi pan Gdynią od 1998 r., wybory wygrywał pan w cuglach, mieszkańcy mówią, że Gdynia to idealne miejsce do życia, a pan w sondażu "Gazety Wyborczej" został uznany za najlepszego prezydenta w Polsce, jak pan to zrobił?

Wojciech Szczurek, prezydent Gdyni: - Z pewnością - tam, gdzie do samorządów trafili ludzie światli, kompetentni, uczciwi, pracowici - wiedzie się lepiej, przemiany są widoczne gołym okiem i jakość życia jest wyższa. Tak jest właśnie w Gdyni. Dobór zespołu, to jeden z kardynalnych warunków wszelkich sukcesów. Ja taką ekipę mam. W naszym mieście dzięki zbudowanej strategii i determinacji samorządu, by ją konsekwentnie realizować w ciągu tych 19 lat przybyło wiele inwestycji, ambitnych i ważnych programów społecznych, oświatowych, kulturalnych, ekologicznych. A ludzie są bacznymi obserwatorami. Potrafią docenić dobra pracę.

Prosta receptą na uznanie za pracę są kompetencje, pasja i uczciwość - zawsze to powtarzam. Nie ma lepszej. Cudów nie ma.

Miasto to ludzie i wiele ich drobnych spraw: żeby na ulicach było czysto, bezpiecznie, i żeby autobusy i trolejbusy jeździły punktualnie, żeby było gdzie wyjść na spacer. Żeby główna ulica miasta, plac czy nadmorski skwer były ładne. Ile może zrobić prezydent miasta, żeby takie sprawy załatwiać?

- Ważna jest praca zespołowa z ludźmi, którzy jak powiedziałem - mają kompetencje, są kreatywni, ideowi, pracowici no i rozumieją się w lot. Rozdział zadań to oczywista konieczność. Na tym polega dobra organizacja. Rolą lidera jest wybór optymalnych rozwiązań, szacowanie szans i ryzyka, podtrzymywanie w ludziach wiary, że to co dobre pro publico bono, warte jest wielkiego wysiłku , czasem wyrzeczeń.

Opłacało się remontować w l. 90 ulicę Świętojańską? Sadzić drzewka, stawiać kosze na śmieci, nowe latarnie? Pytając innymi słowami: jak ważna dla komfortu życia w mieście jest przestrzeń publiczna?

Słowo opłacało zamieniłbym na słowo - warto. Oczywiście - było warto! To w jakich warunkach podróżujemy po mieście, po jakich ulicach jeździmy, gdzie spacerujemy, jakie są miejsca zabaw dzieci, skwery, bulwary, place gdzie odbywają się miejskie uroczystości ma ogromne znaczenie dla poczucia zadowolenia i identyfikacji mieszkańców ze swoim miastem. Gdynia jest młoda, ma zaledwie 84 lata (10 lutego właśnie obchodzi rocznice nadania praw miejskich). Jest tu ciągle sporo do zrobienia w tej właśnie publicznej przestrzeni. Ale mamy już sporo satysfakcji z tego, co zdołaliśmy zrealizować w ostatnich latach. Nie tylko przecież zmodernizowaną Świętojańską, ale na przykład okolice Bulwaru Nadmorskiego i plaży ze spacerowym pasażem, piaszczystym placem zabaw dla dzieci i stylowymi kafejkami, a także wespół z Portem - nabrzeże Pomorskie, tuż obok ORP Błyskawica i Daru Pomorza. Doceniają te zmiany gdynianie i coraz liczniejsi goście, co oczywiście nas zachęca do dalszych, podobnych. Jeszcze w tym roku na przykład rozpoczniemy wielkie przedsięwzięcie, planowane od przedwojnia - Forum Kultury z zespołem tak ważnych dla Miasta instytucji jak teatr dramatyczny, galeria sztuki współczesnej i mediateka - z zaprojektowanym miejskim place o otwartym widoku na morze.

Były głosy, że taki gigantyczny budynek jak Sea Tower oszpeci krajobraz Gdyni?

- Były i są nadal takie głosy. Bo tak to jest, że nie wszystko podoba się wszystkim jednakowo i przecież wcale nie musi. Zachowując wszystkie proporcje - podobnie było 100 lat temu w Paryżu, z wieżą Eiffel'a. Są też obiektywne fakty: kompleks Sea Towers otrzymał w Londynie I nagrodę w międzynarodowym konkursie dla takich wysokich budowli europejskich, oddanych do użytku w minionym roku. Staje się też identyfikacyjnym i coraz bardziej rozpoznawalnym znakiem Gdyni. Dotychczas tak wyrazistej budowli w naszym mieście nie było.

Ile pieniędzy na inwestycje ma Gdynia na 2010 r.? Jaki udział w budżecie inwestycyjnym to środki unijne? Czy spadające wpływy z podatków dotknęły budżet Gdyni? (pytam, bo prezydent Lublina tym tłumaczył problemy z budżetem na 2010)

- Budżet Gdyni na ten rok zamyka się kwotą ok. 1,3 miliarda zł, czyli jest o 15 % wyższy niż w 2009 r. Mniejsze wpływy z podatków, a także dekoniunktury na rynku nieruchomości (zatem i mniejszej niż planowaliśmy sprzedaży gruntów) dotknęły nasz budżet. Nie jesteśmy jakąś Arkadią. Realizujemy jednak zaplanowane inwestycje komunalne, remonty, także projekty społeczne. Przemodelowaliśmy wprawdzie listę priorytetów, odsuwając nieco na później największe zadania, ale absolutnie nie rezygnujemy z nich.

Inwestycje pochłoną ok. 27,5 % wszystkich wydatków, a najwięcej przeznaczymy na budowę i modernizację dróg oraz na sport i kulturę. Jesteśmy bowiem w trakcie i niebawem rozpoczniemy bardzo duże zadania, na przykład rozbudowę (6-krotną) Pomorskiego Parku Naukowo - Technologicznego, wspomniane Forum Kultury czy "ucywilnienie" wojskowego lotniska Gdynia - Kosakowo, co wiąże się z budową koniecznej infrastruktury, .

Będziemy korzystać ze wsparcia funduszy UE tam gdzie to tylko możliwe. Sięgniemy po raz pierwszy od kilku lat po kredyty. Nie chcemy bowiem obniżać tempa rozwoju Miasta i poziomu życia mieszkańców, a zaplanowane inwestycje będą miały wielki, pozytywny na to wpływ.

Lubelski ratusz nie jest w stanie nawet zacząć budowy tunelu drogowego, który umożliwiłby mieszkańcom przejazd z północy na południe miasta. Dziś na tej trasie tworzą się gigantyczne korki. Miasto twierdzi, że nie zrealizuje szacowanej na 300 mln złotych inwestycji, bo go nie stać. Pod pana rządami Gdynia zrealizowała wartą 220 mln budowę trasy Kwiatkowskiego. Zastanawiał się pan nad wydaniem takich pieniędzy na inwestycję? W jakim stopniu ekonomiczny realizm koresponduje z potrzebami ludzi?

- W zasadzie odpowiedź na to pytanie znajduje się powyżej- taka jest nasza filozofia budowania budżetu. Ale, każde miasto ma swoja specyfikę. Trudno porównywać wprost Lublin z jego wielosetletnia często zabudowa i infrastruktura do młodej Gdyni. Nie śmiałbym dawać rad władzom tego pięknego Miasta.

Jakie teraz jest bezrobocie w Gdyni?

- Gdynia należy do czołówki polskich miast z najniższą stopą bezrobocia, ale wskutek likwidacji Stoczni Gdynia, w ostatnich miesiącach ten wskaźnik wzrósł. Jest nadal relatywnie niski (oscyluje wokół 5 %), ale bardzo nas sytuacja stoczniowców niepokoi. Dlatego m.in. Rada Miasta Gdyni zaapelowała do rządu o jak najpilniejsze utworzenie na terenie byłej Stoczni Gdynia specjalnej strefy ekonomicznej, zachęcającej inwestorów. Mamy nadzieję, że ten postulat będzie zrealizowany, wskutek czego trudności i wzrost bezrobocia mają charakter przejściowy.

Ilu inwestorów pojawiło się w mieście w ciągu pana prezydentury? Może pan określić ile miejsc pracy powstało w tym czasie? Osobiście negocjuje pan z potencjalnymi inwestorami?

- Generalnie - Gdynia to miasto małej i średniej przedsiębiorczości elastycznie dostosowującej się do panującej koniunktury. To w zdecydowanej większości firmy założone przez gdynian, niektóre z przedwojennym stażem, ale większość nowych. Gdynianie to ludzie przedsiębiorczy, z żyłką do biznesu. W zasadzie - do chwili masowych zwolnień w stoczni - Gdynia nie dysponowała rezerwami kadrowymi dla wielkich inwestorów. Jako samorząd zabiegamy o zainteresowanie ze strony innowacyjnych firm, oferujących produkty wysokich technologii, usługi finansowe, doradcze, budowlane, designerskie, także turystyczne, handlowe - oferujące atrakcyjne miejsca pracy dla naszej dobrze wyedukowanej młodzieży. Dobrym przykładem skuteczności naszej w tym względzie polityki jest Pomorski Park Naukowo Technologiczny w Gdyni. To nasza "krzemowa dolina" i inkubator młodych firm z takich dziedzin jak biotechnologia, wzornictwo przemysłowe, ochrona środowiska, elektronika. Jest ich tu już ok. 90, ale wobec ogromnego zainteresowania - już planowana na najbliższe lata jest wspomniana rozbudowa PPNT - przy pomocy dotacji unijnych. Rozpoczyna się jeszcze w tym roku!

Zainteresowani inwestowaniem w Gdyni nie muszą spotykać się wyłącznie z prezydentem Miasta, choć oczywiście wiele takich rozmów prowadzę ja i moi zastępcy. Służą one lepszej informacji niezbędnej obu stronom. Staramy się jednak maksymalnie dużo wiadomości ważnych dla biznesu udostępniać w przygotowanych specjalnie wydawnictwach, serwisie internetowym, podczas forów gospodarczych, targów, czy konferencji.

Dokładnej liczby zatrudnionych w nowo powstałych firmach nie mamy. To wymyka się prowadzonej przez samorząd sprawozdawczości. Wiele nowych innowacyjnych przedsiębiorstw liczy po kilka osób, ale na przykład w gdyńskim oddziale światowego potentata w zakresie informacji Thomson Reuters - działającym od 2007 r. znalazło ciekawą pracę ponad 400 świetnie wykształconych, młodych ludzi. I szykują się tu nowe miejsca, bo firma się rozwija.

Zarządzanie miastem wymaga zaplecza politycznego. Pan ma za sobą zdecydowaną większość w radzie miasta. Czy tylko dlatego sesje rady w Gdyni trwają dość krótko? W Lublinie ostatnie dwie sesje trwały od godz. 9 rano do mniej więcej godz. 3 w nocy, około 18 godzin wypełnionych głównie demagogią i długimi jałowymi dyskusjami. Jak prezydent powinien współpracować z radnymi?

- Nie znam realiów lubelskich. W Gdyni, rzeczywiście w Radzie Miasta większość stanowi Samorządność, czyli formacja, z której się wywodzę i którą reprezentuję. Praca nad projektami uchwał - w tym dyskusje i spory z opozycyjnymi radnymi - odbywają się przed sesjami, na spotkaniach komisji branżowych. Są tematy, które wymagają nawet kilkugodzinnych spotkań. Ale na sesjach - taki przyjęliśmy model pracy - panuje regulaminowa dyscyplina dyskusji. Sesja jest po to, by radni podejmowali uchwały, porządkujące życie w mieście, bez zbędnej straty czasu własnego i publiczności, w tym - mediów

Zanim został pan prezydentem przewodniczył pan radzie miasta. Samorządowe doświadczenie pomogło w sprawowaniu władzy?

- To jasne. Kiedy rozpoczynałem pracę w samorządzie, w 1990 r. najpierw jako radny - byłem bardzo młodym człowiekiem. Niewiele później zostałem przewodniczącym Rady Miasta i od 1998 r. wskutek demokratycznych wyborów - prezydentem Gdyni. To doświadczenie, niewątpliwie pomaga mi dziś we współpracy z kolegami radnymi. I oni i ja jesteśmy przecież samorządowcami i mamy podobne pomysły na Gdynię. .

Zdarzyło się, by zarzucano panu, czy komuś z podwładnych (zastępcom, czy urzędnikom) wykorzystywanie stanowiska dla prywatnych korzyści?

- Nigdy mnie i moim najbliższym współpracownikom. Ale kilka lat temu jedna z urzędniczek - oczywiście już nie pracująca u nas - wykorzystując niejasne przepisy ustawowe - uczyniła z prawa do wydawania decyzji administracyjnych swoista maszynkę do zarabiania nielegalnych pieniędzy. Żądała mianowicie niepotrzebnych dokumentów, których opracowaniem zajmowała się jej córka. Proceder wyszedł na jaw. Kara została wymierzona. Bardzo kategorycznie przestrzegamy w naszym urzędzie kodeksu etycznego.

Ile Gdynia rocznie wydaje na promocję?

- Mogę powiedzieć trochę prowokacyjnie - wszystkie! Bo w istocie każda dobrze wydana złotówka - czy to na drogi, czy na oświatę, czy na kulturę albo sport, to doskonała promocja Miasta. Tak jak antypromocją jest wszelka fuszerka. Promocja promocji zresztą nierówna. Jeśli zawęzimy ten termin do wydatków na plakaty, spoty reklamowe, foldery itp. to jest to u nas suma ok. 2 mln zł. Ale my promujemy gdyńską kulturę - przeznaczając niemałe pieniądze np. na Nagrodę Literacką Gdynia, czy Festiwal Polskich Filmów Fabularnych, Festiwal Teatrów Współczesnych R@port, czy Opener Festiwal, Gdyńskie Dni Design, także na sport, czyli nasze koszykarki, koszykarzy, piłkarki ręczne, żeglarzy. Również na nagrody artystyczne i naukowe dla wybitnych talentów. I wówczas sumka się robi okrągła - ok. 15 mln zł. Przypominam, ze budżet Gdyni, to ponad 1,2 miliard złotych.

Tym co niewątpliwie łączy Gdynię i Lublin są trolejbusy. Ten ekologiczny środek komunikacji to przyszłość, dobra droga rozwoju transportu miejskiego?

- Zdecydowanie tak i nie jest to moja subiektywna opinia. Właśnie kilka dni temu otrzymaliśmy promesę kolejnej unijnej dotacji na następny etap rozwoju komunikacji trolejbusowej w Gdyni, m.in. polegającym na zakupie 25 nowoczesnych, niskopodłogowych, ekologicznych trolejbusów.

Na zakończenie, co według Wojciecha Szczurka, najlepszego prezydenta w Polsce jest kluczowe w rządzeniu takim miastem jak Gdynia?

- Z pewnością bardzo pomaga w osiągnięciu powodzenia magia miejsca, jego naturalne walory. Gdynia takiego genius loci ma. Jest też konieczny u ludzi optymizm, przedsiębiorczość, determinacja i zabrzmi to może sentymentalnie - miłość do swego Miasta. A my Gdynianie bardzo kochamy swoje miasto.

Najnowsze wiadomości

Podziel się

  • 34 komentarze
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    7 głosów

  • Recepta na sukces. Rozmowa z prezydentem Gdyni papla3 09.02.10, 20:49

    Po co zasmucać lublinian?»

  • Recepta na sukces. Rozmowa z prezydentem Gdyni dwawilki 09.02.10, 21:09

    I coraz smutniej... Nie widać u nas chętnych do kandydowania na prezydenta osób o takiejosobowości i charakterze, jak przedstawianiu w wywiadach prezydenci miast. A czy Pan Panie prezydencie»

  • Szczurek w Lublinie takorzecze 10.02.10, 01:00

    Ciekawe co Szczurek osiągnąłby w Lublinie? Przy tych wyżynach wiecznego malkontenctwa lublinian, przy naszej zaściankowej, zawistnej i nienawistnej mentalności? A jeszcze gdyby gazetę »

Polub nas na Facebooku