Grypa na Ukrainie. U nas nie ma zagrożenia epidemią

Małgorzata Szlachetka, PAP
2009-10-30 , aktualizacja: 30.10.2009 22:10
A A A Drukuj
Na Ukrainie rząd ogłosił kwarantannę w związku z epidemią grypy. Według straży granicznej na przejściach Lubelszczyzny jest spokojnie, ale ludzie odwołują wycieczki do sąsiadów
Podróżni przyjeżdżający do Polski w przypadku wystąpienia objawów grypopodobnych powinni zgłaszać się do lekarza
Fot. Franciszek Mazur / Agencja Gazeta
Podróżni przyjeżdżający do Polski w przypadku wystąpienia objawów grypopodobnych powinni zgłaszać się do lekarza
W piątek ukraiński rząd ogłosił kwarantannę w dziewięciu obwodach zachodniej części tego kraju. Na trzy tygodnie zostały zamknięte szkoły i uczelnie w całym kraju, na Lwowszczyźnie ponadto zamknięto bazary, władze apelują do księży o skrócenie mszy świętych, rozważane są ograniczenia poruszania się między obwodami Zachodniej Ukrainy. Najgorzej jest w Drohobyczu, Tarnopolu i we Lwowie.

- Zleciliśmy także odwołanie wszystkich imprez masowych, łącznie z seansami kinowymi - tak premier Ukrainy Julia Tymoszenko mówiła w trakcie wczorajszej konferencji prasowej w Kijowie. Tego samego dnia minister zdrowia Wasyl Kniazewycz informował, że obecność wirusa grypy A/H1N1 potwierdzono u 11 pacjentów przebywających w szpitalach, a jeden przypadek śmiertelny zanotowano w Drohobyczu. Przyczyną pozostałych zgonów na Zachodniej Ukrainie, których liczbę wczoraj wieczorem określano na ponad 34, są gwałtowne powikłania wywołane prawdopodobnie różnymi wirusami grypy. Podawane są różne statystyki zachorowań, np. szacuje się, że w obwodzie lwowskim do wczoraj na grypę zapadło ponad 40 tys. osób. z czego ponad 230 leży w klinikach.

- Mnożą plotki o coraz to nowych ofiarach grypy. Serwisy internetowe podały, że w Drohobyczu zmarła podczas zajęć studentka, a we Lwowie - barman najpopularniejszego pubu "Kryjówka". Do aptek ustawiają się kolejki, bo wszyscy masowo wykupują leki, których już brakuje jak i masek na twarze. I kolejki do lekarzy, bo podano, że zmarli za późno przyszli do przychodni. Na ulicach widać też coraz więcej przechodniów w maskach - relacjonował czytelnik "Gazety", który regularnie jeździ z Lublina na Ukrainę do Drohobycza. I dodał: - Krążą plotki, że władze zamkną miasto.

"Gazeta" dowiedziała się, że mieszkańcy Lubelszczyzny rezygnują z wyjazdów na Ukrainę. - Przestraszeni klienci wolą nie ryzykować. Właśnie odwołaliśmy trzy wycieczki do Lwowa, w przypadku każdego z autokarów około dziesięciu osób zadzwoniło z informacją o rezygnacji z wyjazdu - powiedział w piątek Bartosz Kudlicki ze specjalizującego się w organizowaniu wyjazdów na Ukrainę Biura Turystycznego "Quand" w Tomaszowie Lubelskim.

W związku z trudną sytuacją na Ukrainie Główny Inspektor Sanitarny polecił wojewódzkim inspektorom sanitarnym w Lublinie i w Rzeszowie o podjęcie dodatkowych środków ostrożności. Mają być w stałym kontakcie ze służbami sanitarnymi na Ukrainie. Podróżni będą informowani na przejściach, że jeśli w ciągu tygodnia po powrocie z Ukrainy wystąpią u nich objawy grypy, powinni zgłosić się do lekarza. Decyzje zapadły na czwartkowym posiedzeniu Rządowego Centrum Bezpieczeństwa z udziałem straży granicznej i przedstawicieli MSWiA.

- Jeśli to nie jest naprawdę konieczne, odradzamy wyjazdy na Ukrainę - zaapelował wczoraj Janusz Słodziński, wojewódzki inspektor sanitarny w Lublinie. - Poprosiliśmy lekarzy pracujących na terenach przygranicznych o informowanie nas o wszystkich przypadkach grypy. Na razie wzrostu zachorowań nie ma, ale monitorujemy sytuację.

Od piątku na przejściach granicznych w Hrebennem, Dorohusku i Zosinie mają dyżurować pracownicy sanepidu. Będą rozdawać ulotki informacyjne o objawach grypy, ale w piątek celnicy po polskiej stronie nie pracowali jeszcze w maseczkach ochronnych.

Na pięciu przejściach granicznych Lubelszczyzny (dwa z Białorusią i trzy z Ukrainą) w ciągu doby odprawiane jest 23-24 tysiące osób. Andrzej Wójcik, rzecznik Nadbużańskiego Oddziału Straży Granicznej w Chełmie mówił w piątek "Gazecie": - Ruch na granicy jest taki, jak w innych dniach. Na chwilę obecną na przejściach granicznych z Ukrainą nie odnotowaliśmy żadnych niepokojących sygnałów związanych z zagrożeniem grypą. Nie była potrzebna interwencja lekarza.

- Czy istnieje ryzyko zamknięcia granicy w związku z zagrożeniem grypą? - pytamy.

- Na razie nie mamy takich wytycznych. Spodziewamy się, że w trakcie Wszystkich Świętych ruch na granicy zmaleje, bo tak było także w poprzednich latach - odpowiedział Andrzej Wójcik.

Najnowsze wiadomości

Podziel się

  • 4 komentarze
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy

  • Grypa na Ukrainie. U nas nie ma zagrożenia epid... dociek 30.10.09, 16:56

    Tak się jakoś składa, że drobnoustroje nie potrzebują paszportów, a kontrolę pograniczników mają w tym, co by miały, gdyby to tylko oczywiście miały. Zakładam, że aktualnie media »

  • Grypa na Ukrainie. U nas nie ma zagrożenia epid... wendytestaburger 31.10.09, 16:32

    Prezesi GlaxoSmithKline i innych farmaceutycznych gigantów juz zacierają ręce. Ludzie teraz będa kupowac słabo przetestowane szczepionki, które te firmy wyprodukowały. »

  • Re: Grypa na Ukrainie. U nas nie ma zagrożenia ep zipfel 01.11.09, 18:28

    Warto „aby Polak był mądry przed szkodą” i trzeba zrobić wszystko, by u nasepidemia się nie rozprzestrzeniła. Zamknięcie granicy wydaje się sensownymrozwiązaniem już teraz, a nie»

Polub nas na Facebooku