Kasa na sport. Decydują wyniki i pieniądze

Marcin Bielesz
25.08.2009 , aktualizacja: 25.08.2009 21:02
A A A Drukuj
- Podział pieniędzy dla klubów sportowych jest optymalny i kompromisowy - tłumaczą członkowie komisji, która przygotowała projekt dotacji z kasy miasta dla klubów sportowych. Część działaczy sportowych uważa, że miasto daje na ich kluby za mało.
Wczoraj podaliśmy sumy, jakimi miasto ma wesprzeć poszczególne kluby sportowe. Prezesi SPR Lublin (drużyna mistrzyń Polski w piłce ręcznej) i KMŻ Lublin (walczący o awans do I ligi żużlowcy) nie ukrywali zawodu. Zbigniew Wojciechowski, prezes klubu żużlowego, przepowiada bardzo niepewną przyszłość swojego klubu, jeśli KMŻ dostanie z miejskiej kasy 100 tys. złotych.

Kontrowersje wzbudza podział pieniędzy. Żużlowcy, których mecze regularnie gromadzą tłumy kibiców na trybunach stadionu przy al. Zygmuntowskich, mają dostać wsparcie identyczne jak motocrossowcy z klubu KM Cross, którego prezesem jest miejski radny Piotr Więckowski.

Propozycje podziału przygotowała komisja, której przewodniczył Włodzimierz Wysocki, zastępca prezydenta Lublina. Wraz z nim nad wysokością dotacji zastanawiali się urzędnicy z wydziału sportu i turystyki urzędu miasta, oraz miejscy radni: Michał Widomski (niezrzeszony) i Piotr Kowalczyk (PiS), a także Tomasz Jasina, były piłkarz, a obecnie dziennikarz sportowy TVP Lublin.

Wszyscy zapewniają, że o wysokości dotacji decydowały głównie względy merytoryczne. - To, co proponujemy, to optymalny podział i kompromis pomiędzy wszystkimi członkami komisji. Nikt z nas nie kierował się swoimi sympatiami wobec poszczególnych dyscyplin. Zwracaliśmy głównie uwagę na wyniki. Żużlowcy na razie szczególnymi osiągnięciami wykazać się nie mogą - twierdzi Kowalczyk.

- Podział jest sprawiedliwy i pokazuje, że miasto interesuje się nawet takimi dyscyplinami jak sumo, karate, czy szachy - mówi Widomski.

Twierdzi także, że choć piłka ręczna, piłka nożna (Motor Lublin ma otrzymać 200 tys.) i żużel to dyscypliny popularne, to sytuacja lubelskich klubów prowadzących sekcje w tych dyscyplinach jest niepewna i dlatego miasto nie może pompować w nie ogromnych środków.

- Nie rozumiem protestów SPR i KMŻ. Prezes SPR Andrzej Wilczek powinien pamiętać, że już raz nie poradził sobie z pieniędzmi otrzymanymi od miasta i nieprawidłowo je rozliczył. Z kolei działacze klubu żużlowego zapewniali, że znajdą sobie możnych sponsorów i nic z tego nie wyszło. Motor, do którego mam ogromną sympatię, ma zaś wciąż ogromne problemy finansowe. Przy nich wszystkich KM Cross to anioł, klub doskonale zarządzany, osiąga dobre wyniki finansowe - uważa Widomski.

Obaj radni uważają, że kontrowersji byłoby mniej, gdyby miasto było w stanie przeznaczyć więcej pieniędzy na wsparcie klubów sportowych. - Powinno ich być dwa razy więcej - uważają Kowalczyk i Widomski.

- Ale miasto nie powinno być jedynym źródłem pieniędzy dla klubów sportowych. Głównym oparciem dla nich powinni być prywatni sponsorzy - zauważa Kowalczyk.

Propozycje podziału miejskich pieniędzy dla klubów sportowych jutro rozpatrzą miejscy radni z komisji sportu turystyki i wypoczynku. Oprócz Więckowskiego zasiada w niej były zawodnik i sponsor KM Cross Dariusz Piątek. Członkinią komisji jest również Sabina Włodek, zawodniczka SPR Lublin.

Najnowsze wiadomości

Podziel się

  • 5 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy

  • Kasa na sport. Decydują wyniki i pieniądze api44 26.08.09, 12:37

    Na szczęście Komisja nie próbuje tworzyć podziałów na sporty lepsze i gorsze, nie faworyzuje tych, o których głośno się krzyczy. Szkoda, że Pan Bielesz brnie w sztuczne podsycanie »

Polub nas na Facebooku