Żużel, to nie niszowy motocross. KMŻ nie Cross

Marcin Bielesz
24.08.2009 , aktualizacja: 27.08.2009 14:00
A A A Drukuj
Żużlowcy KMŻ Lublin, na których mecze przychodzi po cztery tysięcy ludzi dostaną z kasy miasta tyle samo pieniędzy, co zawodnicy klubu Cross reprezentujący niszowy motocross. Prezesem tego klubu jest miejski radny Piotr Więckowski. Projekt podziału pieniędzy wywołał burzę

Fot. Damian Danak / AG
"Gazeta" dotarła do projektu podziału pieniędzy na sport wyczynowy, czyli sum, jakie kluby sportowe dostaną od urzędu miasta na działalność w drugiej połowie tego roku.

Najwięcej, bo 310 tys. złotych miałby dostać SPR Lublin, ale nie całość tej sumy ma iść na drużynę mistrzyń Polski w piłce ręcznej. Szczypiornistki dostaną 270 tys. (klub wnioskował o 550 tys.). Klub też wnioskował o 120 tys. na zorganizowanie bardzo prestiżowej imprezy - turnieju eliminacyjnego do Ligi Mistrzyń. Ratusz proponuje, by na ten cel SPR dostał z miejskiej kasy zaledwie 30 tys. złotych.

200 tys. złotych ma dostać piłkarski Motor. Po 100 tys. wpłynie do kasy walczących o pierwszą ligę żużlowców KMŻ Lublin, koszykarzy Startu (wiosną awansowali do pierwszej ligi) i ścigających się w Lublinie kilka razy do roku motocrossowów z klubu KM Cross. Pikanterii sprawie dodaje fakt, że prezesem tego klubu jest miejski radny Piotr Więckowski (PiS), przewodniczący komisji sportu, turystyki i wypoczynku rady miasta. Z Crossem związany był radny Dariusz Piątek (PO), członek komisji sportu, turystyki i wypoczynku.

Projekt podziału miejskich środków już wywołał burzę.

- Mam żal do władz. Ktoś w ratuszu nie czuje sportu - mówi zawiedziony Andrzej Wilczek, prezes SPR Lublin, który podjął ryzyko organizacji prestiżowego turnieju.

Załamany jest Zbigniew Wojciechowski, prezes Klubu Motorowo-Żużlowego, który liczył na to, że dotacja z miasta zapewni powstałemu w zimie klubowi spokojny byt. - Wnioskowaliśmy o około 500 tys. złotych. Mamy dostać tylko 100 tys. Jeśli to się potwierdzi, to byłby dla mnie wielki zawód - twierdzi Wojciechowski.

16 sierpnia, gdy żużlowcy KMŻ przypieczętowali na własnym torze awans do półfinału play-off II ligi żużlowej, spiker zawodów apelował w imieniu prezesa klubu do blisko czterech tysięcy kibiców zgromadzonych na trybunach, by wysyłali do prezydenta Adama Wasilewskiego i miejskich radnych e-maile z poparciem dla wniosku klubu, bo bez dotacji z miasta przyszłość dopiero co reaktywowanego żużla jest w Lublinie bardzo niepewna.

- Mamy ogromną szansę awansu do I ligi. Dojedziemy do końca ten sezon. Obiecałem zawodnikom, że wywiążemy się ze wszystkich zobowiązań wobec nich. Zadłużymy się. W efekcie, jeśli wywalczymy awans, to szczerze mówiąc nie wiem, co będzie w przyszłym roku. Zapewniano nas, że będzie pomoc miasta. A takie pieniądze, jakie mamy dostać, nie pozwalają ani umrzeć, ani żyć - uważa Wojciechowski, którego zawodnicy w najbliższą niedzielę w półfinale play-off II ligi żużlowej zmierzą się na stadionie przy al. Zygmuntowskich z węgierskim klubem Speedway Miszkolc.

- Gdybyśmy na pierwsze i drugie półrocze dostali 400 tys., to moglibyśmy zakontraktować lepszych zawodników i jeszcze bardziej zwiększyć szanse awansu - uważa Wojciechowski.

Propozycje podziału pieniędzy na sport podpisane przez Włodzimierza Wysockiego, zastępcę prezydenta Lublina, nie są ostateczne. Muszą je jeszcze zaakceptować radni z komisji sportu, turystyki i wypoczynku (w komisji zasiadają radni Więckowski i Piątek), którzy zbiorą się w czwartek i, co najważniejsze, mogą proponowany podział zakwestionować. Dopiero gdy radni zgodzą się na dotacje, będzie mógł je zatwierdzić prezydent Adam Wasilewski. Prezes SPR zauważa słabości tej przewlekłej procedury. - Pieniądze są niby na drugie półrocze, a w najlepszym wypadku dostaniemy je pod koniec września. Zresztą spodziewam się, że radni nie zgodzą się na taki podział - mówi Wilczek.

Na radnych liczy też Zbigniew Wojciechowski. - Porozmawiam z każdym członkiem komisji. Zaapeluję, by obiektywnie podeszli do sprawy. Nasi zawodnicy, w przeciwieństwie do przedstawicieli innych dyscyplin, nie dostają miejskich stypendiów - zauważa prezes KMŻ.

Zdzisław Drozd (PiS), członek komisji sportu, turystyki i wypoczynku, zapowiada, że zażąda od ratusza dokładnych danych, ile poszczególne kluby dostają w formie dotacji, pieniędzy na szkolenie młodzieży i stypendiów. Wiem, że są duże dysproporcje między poszczególnymi klubami - uważa Drozd.

Jak miasto wspiera sport

Lubelskie kluby sportowe mogą liczyć na trzy formy pomocy finansowej z budżetu miasta. Najwięcej dostają z dotacji na sport kwalifikowany. Mogą też wnioskować o pieniądze na szkolenie młodzieży, a także o stypendia dla swoich zawodników. Jednak KMŻ Lublin może liczyć jedynie na dotacje, bo nie szkoli młodzieży, a o stypendia nie mógł wystąpić, bo są przyznawane na podstawie osiągnięć z ubiegłego roku. KMŻ wtedy nie istniał.

Najnowsze wiadomości

Podziel się

  • 40 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów

  • Żużel, to nie niszowy motocross. KMŻ nie Cross deks21 25.08.09, 13:55

    Ilu zawodników ma KMŻ - chyba z ośmiu i wszyscy spoza Lublina, a na crossiejeździ ponad 50 zawodników z Lublina i okolic, KM Cross od lat prowadziszkółkę motocyklową, co środa o 17 można »

Polub nas na Facebooku