Pobili go w autobusie MPK. Walczy o odszkodowanie
19.06.2009
, aktualizacja: 19.06.2009 15:06
Student został pobity w autobusie komunikacji miejskiej w Lublinie we wrześniu 2005 roku. Od tego czasu przed Sądem Rejonowym toczy się sprawa o odszkodowanie - 20 tys. zł plus 10 tys. zł odsetek. MPK chce pójść na ugodę i zapłacić studentowi tylko 20 tys.
ZOBACZ TAKŻE
- Sosnowiec: studenci desperacko szukają pracy (04-11-09, 11:04)
- Tir zderzył się z busem. Są dwie ofiary (08-07-09, 08:46)
- Kierowca autobusu to nie barman [SONDAŻ] (07-07-09, 17:32)
- Poszczuli amstaffem kierowcę autobusu (24-06-09, 10:44)
- Białystok: Podczas juwenaliów ochroniarze pobili studenta (22-05-09, 14:41)
- Czy taksówkarz pobił studenta? (10-01-09, 23:05)
- Policjant do studenta: Rozbieraj się! (04-09-08, 20:32)
Chłopak jechał autobusem linii 57. Na jednym z przystanków do autobusu weszło kilku mężczyzn. Zaczęli go zaczepiać. W końcu doszło do bójki. Jeszcze we wrześniu student oraz jego pełnomocnik zgłosili się do MPK o odszkodowanie za niezapewnienie mu bezpieczeństwa podczas jazdy, co jest prawnym wymogiem przewoźnika.
MPK nie chciało zgodzić się na zapłatę. Sprawa trafiła do sądu. - Na przełomie października i listopada 2005 r. Sąd Rejonowy w Lublinie przyznał rację mojemu klientowi i nakazał zapłacić MPK 20 tys. zł odszkodowania - powiedział mec. Świeca.
Przedsiębiorstwo odwołało się jednak od wyroku i skierowało sprawę do Sądu Okręgowego. - Ten także zasądził wyrok korzystny dla mojego klienta - dodał mecenas.
W lipcu 2008 r. zapadł ostateczny wyrok i nakaz zapłaty zasądzonej kwoty razem z odsetkami. - Jednak z powodów formalnych wniosek musiał zostać ponownie rozpatrzony i sprawa znów trafia do Sądu Rejonowego - wyjaśnia adwokat studenta.
Ugoda? Tak, ale na naszych warunkach
W czwartek przed Sądem Rejonowym rozpoczęła się kolejna rozprawa w sprawie pobitego studenta, który jechał autobusem MPK. Jednak przed rozprawą do pełnomocnika pobitego Tomasza G. podeszła pani mecenas reprezentująca MPK z prośbą o odroczenie rozprawy i pójście na ugodę.
- Zgodziliśmy się na to, ponieważ mój klient nigdy nie chciał sądzić się z przedsiębiorstwem. Już we wrześniu 2005 r., kiedy to doszło do pobicia, proponowaliśmy MPK ugodę. Jednak wtedy nie chcieli się na nią zgodzić - powiedział w rozmowie z Alertem24 mec. Jacek Świeca.
Przedsiębiorstwo zaproponowało, że zapłaci studentowi zasądzone jeszcze w 2005 roku przez Sąd Rejonowy w Lublinie, zadośćuczynienie w wysokości 20 tys. zł. Jednak od tego czasu narosły spore odsetki. - Narosło ich już 10 tys. zł. A tego MPK nie chce już zapłacić - powiedział mecenas.
Sąd w Lublinie przełożył rozprawę na sierpień, jednak jeśli do 15 lipca MPK zgodzi się na warunki proponowane przez mecenasa i jego klienta - 20 tys. odszkodowania oraz 5 tys. zł odsetek - sprawa zakończy się wcześniej.
Nie widziałem, żeby go bili
Na rozprawie zeznawał kierowca autobusu. Przyznał, iż w autobusach jest umieszczone lusterko, które ma służyć do obserwowania, co się dzieje w pojeździe, jednak widoczność jest ograniczona przez pasażerów. - Niemożliwe jest, by jednocześnie patrzeć w to lusterko i jednocześnie obserwować jezdnię - powiedział Adam M., od 3 lat kierowca MPK. - Nie widziałem i nie słyszałem, by coś się w autobusie działo. Pasażerowie nie zwracali mi na to uwagi - dodał kierowca.
Jako drugi świadek zeznawał Piotr K., kontroler ruchu MPK, który został wezwany po na miejsce zdarzenia po pobiciu studenta. Jego zdaniem kierowca zachował się zgodnie z procedurami - powinien przede wszystkim skupić się na jeździe. - Dopiero po zatrzymaniu pojazdu należy zawiadomić nadzór MPK i w zależności od sytuacji powiadomić policję i pogotowie - dodał Piotr K.
W pozwie poszkodowany student dowodzi, iż zgodnie z przepisami prawa przedsiębiorstwo powinno zapewnić podróżnym odpowiednie warunki bezpieczeństwa, higieny oraz wygody i należytej obsługi. Dodatkowo "Regulamin przewozu osób i bagażu ręcznego pojazdami MPK Lublin sp. z o.o." zakłada, że w przypadku zagrożenia bezpieczeństwa czy zakłócania porządku przez pasażera, może on zostać usunięty. Kierowca w takiej sytuacji ma prawo zawiadomić Straż Miejską czy wezwać policję. W szczególnych wypadkach także zmienić trasę pojazdu w kierunku najbliższego komisariatu.
Urzędnicy milczą
O komentarz w sprawie poprosiliśmy MPK, jednak przed południem kierownictwa spółki nie było w siedzibie przedsiębiorstwa. Próbowaliśmy także uzyskać informacje w Urzędu Miasta. - Nie chcemy być pośrednikiem. W sprawie procesu prosimy kontaktować się tylko z przedsiębiorstwem MPK - usłyszeliśmy w biurze prasowym urzędu.
MPK nie chciało zgodzić się na zapłatę. Sprawa trafiła do sądu. - Na przełomie października i listopada 2005 r. Sąd Rejonowy w Lublinie przyznał rację mojemu klientowi i nakazał zapłacić MPK 20 tys. zł odszkodowania - powiedział mec. Świeca.
Przedsiębiorstwo odwołało się jednak od wyroku i skierowało sprawę do Sądu Okręgowego. - Ten także zasądził wyrok korzystny dla mojego klienta - dodał mecenas.
W lipcu 2008 r. zapadł ostateczny wyrok i nakaz zapłaty zasądzonej kwoty razem z odsetkami. - Jednak z powodów formalnych wniosek musiał zostać ponownie rozpatrzony i sprawa znów trafia do Sądu Rejonowego - wyjaśnia adwokat studenta.
Ugoda? Tak, ale na naszych warunkach
W czwartek przed Sądem Rejonowym rozpoczęła się kolejna rozprawa w sprawie pobitego studenta, który jechał autobusem MPK. Jednak przed rozprawą do pełnomocnika pobitego Tomasza G. podeszła pani mecenas reprezentująca MPK z prośbą o odroczenie rozprawy i pójście na ugodę.
- Zgodziliśmy się na to, ponieważ mój klient nigdy nie chciał sądzić się z przedsiębiorstwem. Już we wrześniu 2005 r., kiedy to doszło do pobicia, proponowaliśmy MPK ugodę. Jednak wtedy nie chcieli się na nią zgodzić - powiedział w rozmowie z Alertem24 mec. Jacek Świeca.
Przedsiębiorstwo zaproponowało, że zapłaci studentowi zasądzone jeszcze w 2005 roku przez Sąd Rejonowy w Lublinie, zadośćuczynienie w wysokości 20 tys. zł. Jednak od tego czasu narosły spore odsetki. - Narosło ich już 10 tys. zł. A tego MPK nie chce już zapłacić - powiedział mecenas.
Sąd w Lublinie przełożył rozprawę na sierpień, jednak jeśli do 15 lipca MPK zgodzi się na warunki proponowane przez mecenasa i jego klienta - 20 tys. odszkodowania oraz 5 tys. zł odsetek - sprawa zakończy się wcześniej.
Nie widziałem, żeby go bili
Na rozprawie zeznawał kierowca autobusu. Przyznał, iż w autobusach jest umieszczone lusterko, które ma służyć do obserwowania, co się dzieje w pojeździe, jednak widoczność jest ograniczona przez pasażerów. - Niemożliwe jest, by jednocześnie patrzeć w to lusterko i jednocześnie obserwować jezdnię - powiedział Adam M., od 3 lat kierowca MPK. - Nie widziałem i nie słyszałem, by coś się w autobusie działo. Pasażerowie nie zwracali mi na to uwagi - dodał kierowca.
Jako drugi świadek zeznawał Piotr K., kontroler ruchu MPK, który został wezwany po na miejsce zdarzenia po pobiciu studenta. Jego zdaniem kierowca zachował się zgodnie z procedurami - powinien przede wszystkim skupić się na jeździe. - Dopiero po zatrzymaniu pojazdu należy zawiadomić nadzór MPK i w zależności od sytuacji powiadomić policję i pogotowie - dodał Piotr K.
W pozwie poszkodowany student dowodzi, iż zgodnie z przepisami prawa przedsiębiorstwo powinno zapewnić podróżnym odpowiednie warunki bezpieczeństwa, higieny oraz wygody i należytej obsługi. Dodatkowo "Regulamin przewozu osób i bagażu ręcznego pojazdami MPK Lublin sp. z o.o." zakłada, że w przypadku zagrożenia bezpieczeństwa czy zakłócania porządku przez pasażera, może on zostać usunięty. Kierowca w takiej sytuacji ma prawo zawiadomić Straż Miejską czy wezwać policję. W szczególnych wypadkach także zmienić trasę pojazdu w kierunku najbliższego komisariatu.
Urzędnicy milczą
O komentarz w sprawie poprosiliśmy MPK, jednak przed południem kierownictwa spółki nie było w siedzibie przedsiębiorstwa. Próbowaliśmy także uzyskać informacje w Urzędu Miasta. - Nie chcemy być pośrednikiem. W sprawie procesu prosimy kontaktować się tylko z przedsiębiorstwem MPK - usłyszeliśmy w biurze prasowym urzędu.
Najnowsze wiadomości
-
Budowa Felicity ruszy z miejsca? Wiele na to wskazuje
-
Firma i dyrektor razem na imprezie. Wkroczy prokurator?
-
Atak zimy. Tir w rowie w Puławach. Kolizje w Lublinie
-
Łup ciągnęli wózkiem. Sprzedali przypadkowemu mężczyźnie
-
Ukradł ponad pół tony czcionek. Miały trafić do muzeum
-
W Lublinie już mocno sypie. Jedź ostrożnie jest ślisko
-
Narzeczona Rutkowskiego chciała wyskoczyć z okna z KUL?
-
Ratusz doniesie do prokuratury na byłego dyrektora?
- 30 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
8 głosów
-
Re: Pobili go w autobusie MPK. Walczy o odszkodow
everettdasherbreed
19.06.09, 13:45
Nie myl procesu karnego, gdzie prokurator zbiera dowody i wnosi do sądu gotowyakt oskarżenia z kolekcją dowodów, w przypadku Fritzla raczej oczywistych,z procesem cywilnym, gdzie wysokość »
-
Pobili go w autobusie MPK. Walczy o odszkodowanie
fiut-filut
19.06.09, 14:31
A tak to wyglada w USA (konkretnie Newark, NJ). Trzech facetow zaczyna lac wspolpasazera. Kierowca natychmiast hamuje (a nie "skupia sie na jezdzie"), staje, wlacza swiatla awaryjne, blokuje»
-
Pobili go w autobusie MPK. Walczy o odszkodowanie
alik666
19.06.09, 14:49
Jeśli z kimś powinien się sądzić ten cwaniak to powinno być to polskiepaństwo. To nie wina MPK, że na terenie miasta w którym jeździ na każdymprzystanku może wejść pan przestępca i dokonać »
Najczęściej czytane24 htydzień
- Dwa oblicza mistrzów parkowania. Dobre i ...
- Co Lublin zbudował i zbuduje za kasę z UE ...
- Ranking uczelni wg. internetu. W Lublinie ...
- Narzeczona Rutkowskiego chciała wyskoczyć ...
- Ważni ludzie się bawią. Gala Ambasadorów ...
- Półtora roku bez Ogrodu Saskiego. Zaczyna ...
- Ratusz doniesie do prokuratury na byłego ...




