Po co Lublinowi Palikot? To pytanie paść musiało

Jacek Brzuszkiewicz
25.03.2009 , aktualizacja: 25.03.2009 17:55
A A A Drukuj
- Adam Wasilewski był moim autorskim pomysłem na prezydenta Lublina. Dziś zgadzam się z opiniami krytyków, że sprawy w mieście powinny biec szybciej - przyznaje Janusz Palikot, szef lubelskiej Platformy Obywatelskiej
Janusz Palikot
Fot. Iwona Burdzanowska / AGENCJA GAZ
Janusz Palikot
Jeszcze latem 2006 r., kilka miesięcy przed wyborami samorządowymi było pewne, że kandydatem PO na prezydenta Lublina będzie Janusz Palikot. Człowiek sukcesu, milioner. Zaczynał od handlu drewnianymi paletami w Biłgoraju. Potem zajął się produkcją wina, w końcu kupił lubelski Polmos. W 2005 r. postawił na politykę i w cuglach, z 26 tysiącami głosów, dostał się do sejmu. Wydawało się, że tylko Palikot będzie mógł zwyciężyć w wyborach z krytykowanym zewsząd za opieszałość, ale mającym poparcie PiS prezydentem Andrzejem Pruszkowskim.

Stało się inaczej. Palikot zrezygnował z ubiegania się o fotel prezydenta. - Zakochałem się - oświadczył nieoczekiwanie. I mimo że zamówione przez PO sondaże wśród mieszkańców mówiły, że najlepszym kandydatem Platformy na prezydenta byłby mecenas Paweł Bryłowski (były prezydent, to on był pomysłodawcą deptaka), Palikot ku powszechnemu zdumieniu wskazał na Adama Wasilewskiego, nieznanego szerzej starszego wykładowcę z Politechniki Lubelskiej, specjalistę od akustyki.

Wasilewski tak naprawdę został prezydentem już w pierwszej turze wyborów, kiedy to poległ Pruszkowski. A wszystko dlatego, że lwią część prawicowych głosów zabrał mu piłsudczyk Zbigniew Wojciechowski. W decydującej drugiej turze wyborów Izabella Sierakowska (SdPL) nie miała z Wasilewskim najmniejszych szans.

Kandydat Platformy został prezydentem dzięki konkretnemu programowi. Obiecywał w nim przede wszystkim liczne inwestycje drogowe. Najważniejszą miał być tunel pod al. Racławickimi, który zlikwidowałby korki w śródmieściu. Wasilewski deklarował też, że wybuduje nowoczesny stadion i aquapark.

Wkrótce po tym, jak już został prezydentem, wysłał na emerytury pracowników wydziału budownictwa i architektury ratusza, co sparaliżowało prace nad planem zagospodarowania miasta, którego stworzenie jest kluczowym zadaniem gminy. Brak planu do dziś wstrzymuje większość inwestycji w mieście.

Potem prezydent oświadczył, że Lublina nie stać na tunel. Z inwestycji drogowych Wasilewski może się pochwalić jedynie przedłużeniem peryferyjnej części ul. Jana Pawła II (inwestycję przygotowali jeszcze urzędnicy Pruszkowskiego). Do dziś w Lublinie nie ma nawet planów stadionu i aquaparku, a podlegli Wasilewskiemu urzędnicy zamiast budować sieć ogólnodostępnych, oświetlonych boisk (w Lublinie nie ma dziś żadnego orlika, a w Łodzi do listopada będzie ich 30) planują... remonty szkolnych toalet.

Ostatnio ratuszem wstrząsnął skandal. Krzysztof Łątka, były asystent Palikota, a dziś najważniejsza po Wasilewskim postać ratusza, za pieniądze koncernu informatycznego Oracle poleciał na wycieczkę do Nowego Jorku. Tak Łątce, jak i Wasilewskiemu nie przeszkadzał fakt, że spółki powiązane z Oracle wygrywały w przeszłości miejskie przetargi.

Palikot w odróżnieniu do Wasilewskiego jest oburzony zachowaniem Łątki. - Jestem zszokowany tym, co zrobił zrobił Krzysiek. Jego życie polityczne zawisło na cienkiej nici, bardzo cienkiej.

Palikot przez ostatnie dwa i pół roku twardo popierał Wasilewskiego. Ostatnio chyba zaczął się jednak wahać: - Prezydent Lublina jest dorosłym człowiekiem i bierze pełną odpowiedzialność za to, co robi. Jego kadencja dobiegnie końca jesienią przyszłego roku. Wówczas przed mieszkańcami, ale i Platformą Obywatelską będzie musiał się wytłumaczyć z tego, co zrobił przez cztery lata.

Najnowsze wiadomości

Podziel się

  • 43 komentarze
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Polub nas na Facebooku