http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Gazeta.pl > Lublin >  Wiadomości Lublin

A A A Poleć znajomemu     Wydrukuj     Podyskutuj na forum RSS Lublin - Gazeta.pl

Eksmisja betanek: minuta po minucie

biel, pr, sl
2007-10-10, ostatnia aktualizacja 2007-10-11 09:51

Byłe siostry opuszczają klasztor autokarem
Byłe siostry opuszczają klasztor autokarem
Fot. CZAREK SOKOLOWSKI AP

O godz. 9 komornik rozpoczął eksmisję byłych sióstr zakonnych z domu zakonu betanek w Kazimierzu Dolnym. Siostry zbuntowały się przeciw władzom Kościoła i zakonu. Dom zajmowały nielegalnie. Wbrew obawom eksmisja przebiegła bez większych zakłóceń, choć zdarzyły się niespodzianki: np. policja znalazła w klasztorze dziecko.

Siostra wyprowadzana przez policjantów z klasztoru
Fot. CZAREK SOKOLOWSKI AP
Siostra wyprowadzana przez policjantów z klasztoru

Fot. CZAREK SOKOLOWSKI AP Na miejscu pojawiły się ekipy kilku telewizji
TVN24
Na miejscu pojawiły się ekipy kilku telewizji
godz. 17.33Lekarz, który badał Jadwigę L. nie wyraził zgody na jej przesłuchanie. Kobieta nie wyraziła zgody na umieszczenie w szpitalu. Wieczorem zostanie ona przewieziona do domu swojej rodziny. Także wieczorem na wolność wyjdzie Roman K.

godz. 16:53 Prokurator mówi, że dla dobra sprawy przesłuchania betanek będą prowadzić prokuratorki w obecności pań psycholog.

godz. 16:45 Bednarczyk zapowiada, że przesłuchane będą wszystkie eks - betanki z Kazimierza. Dopiero po tych przesłuchaniach zapadnie decyzja co do ewentualnego postawienia zarzutów o złamanie miru domowego innym osobom poza Romanem K. i Jadwigą L.

godz. 16:35 Szef prokuratury apelacyjnej w Lublinie Robert Bednarczyk mówi na konferencji prasowej: Prokuratura przedstawiła Romanowi K. zarzut naruszenia miru domowego.

Roman K. odmówił składania zeznań. Mimo to nie będzie wniosku o areszt. Po postawieniu zarzutów zostanie zwolniony.

Była przełożona zgromadzenia Jadwiga L. przebywała jeszcze parę minut temu na terenie klasztoru w Kazimierzu. Oznajmiła, że źle się czuje i zażądała przeprowadzenia badań lekarskich. Później będą jej postawione te same zarzuty, co Romanowi K.

godz. 15:55 Wszystkie zbuntowane betanki opuściły już okupowany od niemal dwóch lat klasztor. Jadą do Lublina, Nałęczowa i Dąbrowicy.

Pod domem zakonnym w Kazimierzu oświadczenie z upoważnienia przełożonej generalnej siostry Barbary Robak wygłosił ks. Ambroży Skorupa. Przypomniał całą historię konfliktu i zakończył słowami: Mam nadzieję, że kończy się czas niepewności dla wielu z nas.

godz. 15:42 Krótkie oświadczenie wydała Ewa Stepowicz - Lizut, radca prawny zakonu betanek. Powiedziała, że czynności eksmisyjne zmierzają już ku końcowi. Potem zgodnie z prawem ona przejmie dom od komornika. Cały klasztor jest w bardzo dobrym stanie i zakonnice mogą wprowadzić się tam bezzwłocznie. Dodała, że zaskoczył ją bardzo spokojny przebieg eksmisji.

Komornik i policja przeszukują jeszcze budynek na wypadek, gdyby ktoś się w nim ukrył.

godz. 14:59 Policja informuje, że dziś wyprowadziła z domu betanek 61 byłych zakonnic, jednego zakonnika wydalonego z zakonu franciszkanów (Romana Komaryczkę) i pięć osób postronnych, czyli najprawdopodobniej członków rodzin zbuntowanych sióstr, którzy akurat je odwiedzali.

godz. 14:49 Wszystko może jeszcze potrwać około dwóch godzin. Dziennikarze czekają na oświadczenie Ewy Stepowicz - Lizut, pełnomocnika Zgromadzenia Sióstr Rodziny Betańskiej, która zapowiedziała, że wypowie się w imieniu zakonu po zakończeniu akcji.

godz. 14:45 Siostry opuszczają dom w Kazimierzu. Jednocześnie powoli teren opuszczają policyjne oddziały prewencji. Odjechał też samochód pancerny o wdzięcznej nazwie "Dzik", który przyjechał pod dom betanek rano.

godz. 14:42 Betanki jadą do jednego z trzech ośrodków rekolekcyjnych archidiecezji lubelskiej, w których na razie będą przebywać: w Lublinie, Nałęczowie i Dąbrowicy.

godz. 14:38 Pod bramę klasztoru podjeżdża drugi autokar.

godz. 14:36 Autobus z pierwszą grupą betanek właśnie przejechał przez główną bramę klasztoru.

godz. 14:26 - Siostra Ligocka nie jest zatrzymana - prostuje prokuratura. Nadal przebywa w domu w Kazimierzu.

godz. 14:06 Siostry grupami w asyście policjantów zajmują miejsca w autobusie stojącym na dziedzińcu klasztoru. Pojadą nim do jednego z trzech ośrodków rekolekcyjnych archidiecezji lubelskiej.

godz. 14:05 Wokół domu betanek i wewnątrz panuje spokój. Gapie znikli, jedyna widownia to fotoreporterzy. - Ładna pogoda, ciepło, nikomu się nie spieszy - opisują atmosferę na miejscu dziennikarze "Gazety".

godz. 13:51 Policja potwierdza, że w domu betanek w Kazimierzu znajdowało się pięć zakonnic z Białorusi i Rosji, które przebywały nielegalnie na terytorium Polski. Są już przewożone do aresztu deportacyjnego w Lublinie.

godz. 13:49 O godz. 16:30 na specjalnej konferencji prasowej Robert Bednarczyk, szef prokuratury apelacyjnej w Lublinie poinformuje o ewentualnych sankcjach wobec Jadwigi Ligockiej i Romana Komaryczki. Do tego czasu prokuratura nie będzie udzielać żadnych informacji w sprawie betanek.

godz. 13:35 Ks Skorupa informuje, że Zgromadzenie Sióstr Rodziny Betańskiej będzie nadal użytkować dom w Kazimierzu. Prawdopodobnie będzie tam funkcjonować nowicjat zakonu.

Jednocześnie dodał, że zgodnie z wcześniejszymi postanowieniami Kościoła te ze zbuntowanych sióstr, które złożyły już wieczyste śluby nie mają prawa wstąpienia do jakiegokolwiek zakonu. Te, które ślubów nie złożyły mogą do jakiegoś wstąpić, jeżeli będą tego chciały.

godz. 13:30 Pierwsze wieści z prokuratury w Puławach: Roman Komaryczko odmówił złożenia zeznań. Decyzji o jego ewentualnym aresztowaniu na razie nie ma - informuje Andrzej Lepieszko, zastępca szefa prokuratury okręgowej w Lublinie.

Ok. godz. 13:30 Ojciec jednej z byłych betanek opowiada, że nie miał do dwóch miesięcy kontaktu z córką.

godz. 13: 25 Policjanci mówią, że cała akcja może potrwać jeszcze kilka godzin, choć pierwszy autokar z betankami może odjechać lada chwila.

godz. 13:20 Ks Ambroży Skorupa, pełnomocnik Zgromadzenia Sióstr Rodziny Betańskiej mówi, że Roman Komaryczko nie mógł odprawiać mszy świętej w kaplicy przy domu betanek. Nie było tam Najświętszego Sakramentu (wcześniej Kościół zapowiedział, że duchowny, który będzie udzielał posługi zbuntowanym siostrom zostanie ekskomunikowany).

godz. 13:12 Siostry teraz pakują się. Część jest w swoich pokojach, część w sali jadalnej. Jak poinformował Mariusz Sokołowski z KGP emocje w domu betanek opadły. Spokojne są nawet te siostry, które wcześniej były agresywne.

Siostry opuszczą klasztor, kiedy będą gotowe - dodał. Ile to potrwa? Nie wiadomo.

godz. 13:03 Wbrew wcześniejszym informacjom betanki jeszcze nie opuszczają budynku.

godz. 12:59 Jadwiga Ligocka odmówiła stawienia się w prokuraturze - poinformował prokurator Lepieszko. Dlatego została zatrzymana i przewieziona do siedziby puławskiej prokuratury, gdzie zostanie przesłuchana.

godz. 12:45 Policja zaczęła wyprowadzać siostry z budynku.

godz. 12:40 Roman Komaryczko, jeszcze na terenie kazimierskiego klasztoru, odmówił odebrania wezwania na przesłuchanie w prokuraturze - powiedział "Gazecie" zastępca szefa Prokuratury Okręgowej w Lublinie Andrzej Lepieszko. Na tej podstawie śledczy wydali nakaz jego zatrzymania i doprowadzenia do siedziby puławskiej prokuratury. Przesłuchanie z jego udziałem ma się rozpocząć wkrótce. Chodzi o śledztwo w sprawie tzw. zakłócenia miru domowego, czyli nie opuszczenie przez Komaryczkę siedziby klasztoru. W tej chwili nie wiadomo, czy na złożenie zeznań zgodzi się Ligocka. Gdyby odmówiła prawdopodobnie i ona zostanie przewieziona do prokuratury.

godz. 12:38 Ks Puzewicz natychmiast odrzuca oskarżenia. Mówi, że arcybiskup nie jest stroną tego sporu, bo to zakon betanek złożył pozew o eksmisję, którą przeprowadza komornik. Dodał, że archidiecezja organizowała dla rodziców i krewnych byłych betanek szkolenia z psychologami i psychoterapeutami przygotowujące do spotkania z bliskimi.

Tłum gapiów mocno się przerzedził. Zostali najwytrwalsi, głównie osoby w średnim wieku i starsze.

godz. 12:36 W czasie akcji z tłumu padały okrzyki obwiniające o sytuację abp Życińskiego. Ktoś z tłumu krzyczał, że nie wypada przeprowadzać eksmisji w ciągu tygodnia liturgicznego oraz, że Kościołowi zależało jedynie na odzyskaniu nieruchomości.

godz. 12:34 Prostujemy informację o rodzicach dziecka znalezionego w klasztorze: to matka dziecka jest siostrą jednej z betanek.

Wiadomo, że w domu jest czysto i schludnie, czyli siostry dbały o porządek. Mimo, że wcześniej odcięto im prąd, to korzystały z agregatu.

godz. 12:22 Janusz Wójtowicz, rzecznik KWP w Lublinie mówi, że napięta i agresywna atmosfera w domu betanek panowała tuż po wkroczeniu komornika i policji. Informuje, że policjanci musieli "odizolować" od reszty mieszkańców ojca Komaryczkę i siostrę Ligocką. To miał być najbardziej zapalny moment. Potem atmosfera wyraźnie się rozluźniła.

Według słów Wójtowicza teraz policjantki swobodnie rozmawiają z siostrami, a nawet wymieniają się... przepisami na budyń.

godz. 12:20 Roman Komaryczko został zatrzymany i już jest przewożony do Lublina. Podobnie będzie z byłą generalną przełożoną zakonu Jadwigą Ligocką.

godz. 12:18 Komornik nadal sprawdza tożsamość byłych betanek i każdej odczytuje decyzję nakazującą opuszczenie domu. Jeżeli potwierdzi się, że w domu zgromadzenia przebywało pięć sióstr z Białorusi i Rosji, którym wygasło prawo pobytu w Polsce, zostaną przewiezione do aresztu deportacyjnego w Lublinie.

godz. 12:15 Rodziny nie będą mogły od razu zabrać byłych betanek do domu. Komornik podjął decyzję, że wszystkie zbuntowane siostry pojadą do ośrodków rekolekcyjnych archidiecezji lubelskiej. Rodziny będą poinformowane skąd odebrać swoich bliskich.

godz. 12:05 Jak dowiedziała się "Gazeta" Komaryczko i Ligocka w siedzibie prokuratury mają złożyć zeznania w sprawie prowadzonego tam śledztwa o zakłócanie miru domowego w domu zakonnym zgromadzenia w Kazimierzu.

"Zakłócanie miru domowego" oznacza, że byłe betanki na czele z Ligocką i Komaryczko przez ponad półtora roku nie chciały dobrowolnie opuścić klasztoru.

godz. 12:00 Prokuratura nie wydawała nakazu zatrzymania Romana Komaryczki i Jadwigi Ligockiej. - powiedział "Gazecie" szef prokuratury apelacyjnej w Lublinie Robert Bednarczyk.

godz. 11:59 Komornik przeprowadza rozmowy z byłymi betankami. Pyta je po kolei o nazwisko i o to, czy chcą pojechać do swojego rodzinnego domu, czy udać się do jednego z ośrodków rekolekcyjnych archidiecezji lubelskiej.

godz. 11:55 Mariusz Sokołowski z KGP poinformował kilka minut temu, że dziecko, które znaleziono w klasztorze ma dwa miesiące. Przyjechało do domu betanek z rodzicami kilka tygodni temu. Ojciec dziecka jest prawdopodobnie krewnym jednej z byłych betanek

godz. 11:53 Zakonnik ubrany był w brązowy franciszkański habit. Gdy go wyprowadzano stawiał opór, machał nogami.

godz. 11:50 Policja informuje, że były franciszkanin Roman Komaryczko był bardzo agresywny wobec komornika, policjantów i psychologów. Dlatego zakuto go w kajdanki i będzie przewieziony na komisariat. Potem być może będzie do dyspozycji prokuratora.

godz. 11:46 Jeden z "widzów" mówi: Ten dom od razu powinien być otwarty, siostry nie powinny były się zamykać. Opowiada, że przyszedł zobaczyć eksmisję ze zwykłej ciekawości.

godz. 11:28 Trzy autokary rozwiozą siostry do trzech ośrodków rekolekcyjnych archidiecezji lubelskiej: w Lublinie, w Dąbrowicy i w Nałęczowie. Jeden autokar właśnie wjeżdża na dziedziniec klasztoru.

godz. 11:24 W domu pozostanie zapewne jedna zakonnica w podeszłym wieku. Ona akurat nie brała udziału w "buncie" siostry Ligockiej i Kościół nie wykluczył jej ze zgromadzenia, więc ma prawo przebywać w domu. Chodzi tu także o jej wiek i o to, że wymaga stałej opieki.

godz. 11:20 Pod główną bramę klasztoru podjechał autobus. Prawdopodobnie niebawem byłe zakonnice opuszczą budynek.

godz. 11:16 Przed główną bramą stoi także policyjny samochód saperski, który w razie potrzeby zabierze z klasztoru materiały wybuchowe. Policja wyjaśnia: samochód sprowadzono czysto profilaktycznie.

godz. 11:01 Dziennikarzom wyjaśniono, że znalezione w klasztorze dziecko zawieziono do szpitala, ponieważ nie wiadomo, czy kiedykolwiek było badane przez lekarza.

godz. 10:59 Wydalonego z zakonu franciszkanów zakonnika Romana Komaryczkę musiało sprowadzić dwóch policjantów. Był bardzo agresywny słownie. Siostry są na dole budynku, skąd zostaną przeprowadzone do autobusu.

godz. 10:57 Według policji betanki reagują na policjantów różnie: jedne są spokojne, ale inne atakują ich inwektywami, których podobno nie wypada powtarzać. Policjanci sprowadzają je na dół budynku, gdzie będzie sprawdzona ich tożsamość.

godz. 10:53 Z dziennikarzami rozmawiał ksiądz Mieczysław Puzewicz, rzecznik prasowy metropolity lubelskiego abp Józefa Życińskiego. Był wewnątrz klasztoru i podzielił się swoimi wrażeniami. Według niego zachowanie byłych betanek wskazuje, że podlegały manipulacji w wysokim stopniu. Ich zachowanie jest agresywne i wskazuje, że utworzyły coś w rodzaju sekty. Powtórzył, że Kościół przez 2 lata negocjował z byłymi betankami i te starania spełzły na niczym.

godz. 10:45 Według informacji od Janusza Wójtowicza, rzecznika KWP w Lublinie, byłe siostry wprawdzie nie stawiają oporu, ale opuszczają dom niechętnie. Mówią do policjantów podniesionym głosem.

godz. 10:40 Dziecko wygląda na zdrowe. Nie wiadomo, czy jego matka to była zakonnica. Nie miała na sobie habitu. Karetka zabiera ją i dziecko do szpitala.

godz. 10:38 W jednym z pokojów policja znalazła kobietę z 8 - miesięcznym dzieckiem na ręku. W pokoju wisiały pieluchy. Na polecenie komornika policja sprowadzi siostry na dół budynku i zaprowadzi do autobusu.

godz. 10:25 Wśród oczekujących pod klasztorem ludzi jest grupa rodziców byłych betanek. Reagują na dziennikarzy i na rozwój sytuacji bardzo nerwowo. Jednak obecnym na miejscu dziennikarzom "Gazety" udało się porozmawiać z jednym z ojców. On akurat jest bardzo spokojny. Jego córka ma 26 lat, skończyła KUL, w środku jest od dwóch lat. Jej ojciec miał z córką stały kontakt. Zapewnia, że córka mówiła mu, że w razie eksmisji byłe betanki nie będą robić żadnych dramatycznych gestów. Podobnie mówiła w czerwcu, gdy jedna z gazet sugerowała, że siostry szykują się do samobójstw.

Ojciec zakonnicy powiedział nam też, że odwiedzał córkę. Tłumaczyła mu przy tych okazjach, że w Kościele trzeba zmienić wiele rzeczy i to właśnie siostry z Kazimierza chcą zreformować Kościół.

godz. 10:19 Do środka weszła kolejna grupa policjantów z prewencji.

godz. 10:15 Oprócz informacji, których udziela policja nadal niewiele wiadomo o wydarzeniach wewnątrz klasztoru. Na pewno z betankami próbują rozmawiać psychologowie, którzy weszli do środka z komornikiem i policjantami. Na zewnątrz przybywa gapiów. Korzystają z tego, że mgła się przerzedziła i w Kazimierzu panuje piękna złota polska jesień.

godz. 10:03 Mariusz Sokołowski z KGP informuje, że wszystko przebiega bez żadnych trudności. Byłe siostry są pogodne i nie przejawiają żadnej agresji. Nadal śpiewają, a w tym czasie komornik poinformował je o nakazie opuszczenia budynku.

godz. 9:59 Próbują z nimi rozmawiać psychologowie. W pomieszczeniu na dole jest jedna zakonnica wraz z kilkoma osobami, prawdopodobnie krewnymi byłych betanek.

godz. 9:57 W pomieszczeniu na górze domu policja znalazła grupę sióstr wraz z byłym franciszkaninem Romanem Komaryczko. Siedzą na podłodze, śpiewają i grają na gitarze.

godz. 9:52 Nie widać, żeby dom opuściła choćby jedna siostra. Nie słychać żadnych odgłosów z wewnątrz domu. Z kolei na zewnątrz stoi już naprawdę gęsty tłum gapiów. Ludzie przyszli zobaczyć eksmisję nawet z małymi dziećmi.

Wewnątrz domu są wciąż jedynie komornik, policjanci, psychologowie i kościelni negocjatorzy.

godz. 9:44 Ksiądz Skorupa mówi, że policja otworzyła drzwi i weszła do budynku. Nic więcej nie wie i twierdzi, że niczego nie widział.

godz. 9:36 Komornik jest już w środku budynku. Niewiele wiadomo o tym, co się dzieje wewnątrz. Policja nikogo nie dopuszcza w pobliże domu.

godz. 9:35 Z dziennikarzami rozmawiał ksiądz Ambroży Skorupa, pełnomocnik Zgromadzenia Sióstr Rodziny Betańskiej ds. kanonicznych. Mówi, że był już w środku, ale nie widział sióstr. Na terenie domu zakonnego są już też psychologowie.

godz. 9:30 Policja informuje, że policjantki mają pomóc byłym betankom spakować się i zaprowadzić je do autobusu. Komornik wraz z policjantami będzie wchodzić do kolejnych pomieszczeń.

godz. 9:25 Mariusz Sokołowski, rzecznik KGP mówi, że policja zabezpiecza teren wokół domu. Ponieważ komornik nie może dostać się do środka domu, poprosił policję o pomoc. Na teren weszła ok. 60 - osobowa grupa policjantek. Za nimi grupa policjantów z tarczami

godz. 9:20 Policjantów z tarczami było 20. Ich wejście na teren domu betanek było zaplanowane wcześniej. W tej chwili stoją na dziedzińcu klasztoru.

godz. 9:15 Przez główną bramę przeszła grupa kilkudziesięciu policjantów z oddziałów prewencji z tarczami. Policja pilnuje głównej bramy. Z zewnątrz niewiele widać, nadal jest gęsta mgła.

godz. 9:12 Główna brama jest otwarta. Komornik z policją wszedł na teren domu zakonnego betanek.

godz. 9:10 Pomocnik komornika przystawił do głównej bramy drabinę. Wszedł po niej w asyście policji ślusarz, który ma otworzyć zamek.

godz. 9:07 Komornik puka do bramy. Nikt mu nie odpowiada. Za jezdnią, która biegnie obok domu betanek jest już kilkuset gapiów. Robią zdjęcia aparatami cyfrowymi.

godz. 9:05 Samochód pancerny ma posłużyć do staranowania bramy domu betanek, ale "tylko jeżeli coś będzie grozić osobom w środku" - wyjaśnia policja.

godz. 9:02 Komornicy idą w kierunku jednej z bocznych bram domu. Tamtędy będą próbowali wejść do środka.

godz. 8:57 Kilkaset metrów dalej czeka już autobus, który ma zabrać siostry do domów rekolekcyjnych. Komornik Andrzej Podgórniak ma do pomocy sześciu innych komorników. Już jest gotowy do eksmisji.

godz. 8:55 Eksmisja zacznie się za 5 minut. Na miejsce przyjechał policyjny wóz opancerzony. Nadal całą okolicę spowija gęsta mgła.

godz. 8:45 Właśnie przyjechał komornik, który ma dokonać eksmisji zbuntowanych betanek. Wokół domu zakonnego zgromadziła się już spora grupa gapiów.

godz. 8:25 - Przed dom betanek podjechała karetka pogotowia ratunkowego.

godz. 8:23 - Na miejscu pojawiła się Mariola Popiółkowska, przedstawicielka Stowarzyszenia Pomocy Eksmisyjnej. Powiedziała dziennikarzom, że jej stowarzyszenie zajmuje się pomocą osobom, których dotyczy eksmisja, które są zagrożone wylądowaniem "na bruku".

Co ciekawe Popiółkowska przyznała, że Stowarzyszenie miało kontakt z siostrą Jadwigą Ligocką, która przewodzi zbuntowanym betankom. Odmówiła jednak podania szczegółów na ten temat. Powiedziała jedynie, że uważa, iż można było osiągnąć wiele więcej mediacją w konflikcie, a nie przez rozwiązanie siłowe.

godz. 8:15 - Nie widać, żeby było ponad 100 policjantów, tak jak zapowiadano. Jest ich raczej kilkudziesięciu i nie widać wśród nich kobiet - relacjonują z Kazimierza dziennikarze "Gazety".

Przed godz. 8 pod dom betanek przyjechała straż pożarna. Wokół domu nadal są głównie ekipy stacji telewizyjnych, radiowych i gazet.

godz. 8:05 - Zainstalujemy dodatkowe kamery. Policja nigdy nie prowadziła takiej akcji, dlatego nagrania będą przeanalizowane przez techników kryminalistycznych - mówi Mariusz Sokołowski, rzecznik prasowy Komendanta Głównego Policji. Sokołowski zapowiada, że wśród policjantów, którzy będą zabezpieczać eksmisję będzie dużo kobiet.

- Wewnątrz domu są przede wszystkim kobiety - wyjaśnia rzecznik KGP. Oprócz psychologów z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego byłymi betankami mają zająć się także psychologowie policyjni.

Na miejscu policja przygotowuje stanowisko informacyjne dla rodzin byłych sióstr.

godz. 7:52 - Wewnątrz domu znajduje się ponad 60 osób. Są wśród nich zakonnice, na czele z byłą siostrą przełożoną Jadwigą Ligocką, które wypowiedziały posłuszeństwo władzom zakonu i zostały przez Kościół z niego wykluczone. Jest też były franciszkański zakonnik Roman Komaryczko. Nakaz eksmisji dotyczy 65 osób.

godz. 7:40 - Po co policji kamera na drzewie przy murze domu betanek? - Dowódca, który sprawuje pieczę nad akcją musi podejmować strategiczne decyzje - wyjaśnia Janusz Wójtowicz, rzecznik prasowy komendanta wojewódzkiego policji w Lublinie. Dodaje, że eksmisję przeprowadzi komornik, a nie policja. Rola policjantów ma ograniczyć się jedynie do zadbania o bezpieczeństwo wszystkich, którzy znajdują się wokół domu i w środku.

godz. 7:37 - Pod domem betanek na razie dziennikarze i policja czekają na godzinę 9.

Ekipy telewizyjne i radiowe koczują tam od wczoraj. W nocy ktoś zapalił naprzeciwko domu betanek ponad 30 zniczy. Paliły się całą noc. Wokół nich wisiały karteczki, które wczoraj ktoś rozwiesił w całej okolicy domu betanek.

"Nie czyńcie im gwałtu, krwi niewinnej nie rozlewając w tym miejscu", "Co Bóg złączył, człowiek niech nie rodziela", "Teraz nadeszła dla Was godzina powstania ze snu" - można na nich przeczytać.

godz. 7:30 - Co działo się do tej pory? O godz 6 rano na miejscu pojawiło się pogotowie gazowe. - Na wszelki wypadek - usłyszeli dziennikarze, gdy zapytali po co przyjechało. O godz. 7 policja otoczyła parking przed domem zakonnym. Teraz nikt tam nie może wejść. Na drzewie rosnącym tuż przy murze otaczającym dom betanek policjanci zaczęli instalować kamerę, która pozwoli im obserwować sytuację wewnątrz.

godz. 7:19 - Nic nie widać, bo dom betanek, jak i całą okolicę spowija gęsta mgła - mówi Paweł Reszka, dziennikarz lubelskiej "Gazety", który jest na miejscu. Dodaje, że wokół domu zakonnego na razie jest dużo więcej dziennikarzy niż policji.

Choć wokół zaczynają krążyć gapie. Prawdopodobnie to rodziny sióstr, które są zamknięte w domu.

Na razie panuje nastrój oczekiwania. Za nieco ponad półtora godziny zacznie się eksmisja.

Źródło: Gazeta Wyborcza Lublin

Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

0

0 głosów