"Jestem za, a nawet przeciw"
16.12.2011
, aktualizacja: 16.12.2011 20:50
Zza bramy klasztoru. Felieton o. Tomasza Dostatniego
Boże Narodzenie jest tuż za drzwiami. Ostatni tydzień adwentu. I mam pewien problem, o który w ostatnich dniach ciągle ktoś mnie pyta. Jak to jest z tą chrześcijańską tradycją czy też z religijnością naszą?
Jeden z odważniejszych dominikanów, który czasami lubi zaczepki, napisał, że już prawie nie ma adwentu. Boże Narodzenie od początku grudnia jest na naszych ulicach, w sklepach i wkoło nas. Inny dominikanin polski, mieszkający w Pradze, lekko mnie przyatakował o debatę na temat krzyża w Sejmie. Mówiąc, że Czesi przed świętami mają znaki religijne w miejscach publicznych i nikomu to nie wadzi.
I tu właśnie moim zdaniem jest problem. Czy religia, ze swoją obrzędowością, symbolami i także świętami takimi, jak na przykład Boże Narodzenie, niesie już tylko przekaz kulturowy i tradycji ojców, czy jeszcze ma wymiar duchowy, osobisty i żywej wiary? I czy da się, nie upraszczając, wprowadzać takie radykalne oceny, bez uwzględnienia kontekstu? Czyli zmian, które następują w wyrażaniu swojego odniesienia do transcendencji, absolutu, do Boga?
Sam mam ambiwalentne podejście do tych wszystkich opłatków, wigilii, które od tygodni toczą się przez nasze życie publiczne. Wolałbym, aby adwent był adwentem. W naszej starszej tradycji istniało kolędowanie - odwiedzanie się w domach w czasie świątecznym do Trzech Króli i śpiewanie kolęd. To zanika na rzecz owych adwentowych wigilii i opłatków. Lecz z drugiej strony jakże nie złożyć sobie życzeń wśród tych, z którymi się jest przez wiele dni, tygodni i miesięcy, gdy razem się pracuje? Jedno jest dobre i drugie. Dlatego warto pamiętać, że tradycja jest czymś żywym, dynamicznym, a nie tylko kultywowaniem form, które może już poza wymiarem zewnętrznym niewiele mówią.
I znowu podkreślę, że jestem zwolennikiem wyższości Bożego Narodzenia nad adwentem. I przy całej świadomości, że wiarę należy przekładać na kulturę, będę bronił, choć nie militarnie, czasu adwentu, tak jak będę przypominał o kolędowaniu, jako tradycji odwiedzania się i radości z narodzenia Jezusa. I jak mawiał, w innym kontekście, nasz prezydent: jestem za, a nawet przeciw.
Jeden z odważniejszych dominikanów, który czasami lubi zaczepki, napisał, że już prawie nie ma adwentu. Boże Narodzenie od początku grudnia jest na naszych ulicach, w sklepach i wkoło nas. Inny dominikanin polski, mieszkający w Pradze, lekko mnie przyatakował o debatę na temat krzyża w Sejmie. Mówiąc, że Czesi przed świętami mają znaki religijne w miejscach publicznych i nikomu to nie wadzi.
I tu właśnie moim zdaniem jest problem. Czy religia, ze swoją obrzędowością, symbolami i także świętami takimi, jak na przykład Boże Narodzenie, niesie już tylko przekaz kulturowy i tradycji ojców, czy jeszcze ma wymiar duchowy, osobisty i żywej wiary? I czy da się, nie upraszczając, wprowadzać takie radykalne oceny, bez uwzględnienia kontekstu? Czyli zmian, które następują w wyrażaniu swojego odniesienia do transcendencji, absolutu, do Boga?
Sam mam ambiwalentne podejście do tych wszystkich opłatków, wigilii, które od tygodni toczą się przez nasze życie publiczne. Wolałbym, aby adwent był adwentem. W naszej starszej tradycji istniało kolędowanie - odwiedzanie się w domach w czasie świątecznym do Trzech Króli i śpiewanie kolęd. To zanika na rzecz owych adwentowych wigilii i opłatków. Lecz z drugiej strony jakże nie złożyć sobie życzeń wśród tych, z którymi się jest przez wiele dni, tygodni i miesięcy, gdy razem się pracuje? Jedno jest dobre i drugie. Dlatego warto pamiętać, że tradycja jest czymś żywym, dynamicznym, a nie tylko kultywowaniem form, które może już poza wymiarem zewnętrznym niewiele mówią.
I znowu podkreślę, że jestem zwolennikiem wyższości Bożego Narodzenia nad adwentem. I przy całej świadomości, że wiarę należy przekładać na kulturę, będę bronił, choć nie militarnie, czasu adwentu, tak jak będę przypominał o kolędowaniu, jako tradycji odwiedzania się i radości z narodzenia Jezusa. I jak mawiał, w innym kontekście, nasz prezydent: jestem za, a nawet przeciw.
- Dodaj komentarz
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
3 głosy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Obwodnica Lublina. Dlaczego wywłaszczeni ...
- Gdzie urządzić przyjęcie komunijne w ...
- Wisła magnesem na turystów? Ogromne ...
- Mega rachunki z Orange za telefony widmo. ...
- Sukces policji? Poczekali, aż wyjdą, po ...
- Miody z Lublina podbijają świat! 80-lecie ...
- Lublin z lotu ptaka. Niesamowite zdjęcia ...


